sobota, 18 sierpnia 2012

Donnie Darko (2001), czyli wiadomość o końcu świata

tytuł oryginalny: Donnie Darko
reżyseria: Richard Kelly
scenariusz: Richard Kelly
muzyka: Michael Andrews
produkcja: USA
gatunek: dramat

„Donnie Darko” to znakomity i intrygujący dramat w reżyserii Richarda Kelly. Został odznaczony pięcioma nominacjami do kilku nagród, w tym trzema do Independent Spirit. Film porusza temat podróży w czasie, możliwości jego odwrócenia i zmiany biegu wydarzeń. 

Produkcja nie wydaje się jednoznaczna, oczywista ani łatwa do zrozumienia. Różne aspekty przedstawionej w niej niesamowitej historii nie są do końca wyjaśnione. Mam wrażenie, że twórcy pozostawili widzowi własne pole do interpretacji tego, co dzieje się na ekranie.

Donnie Darko (Jake Gyllenhaal) to z niezwyczajny nastolatek mieszkający wraz rodzicami (Mary McDonnell i Holmes Osborne) oraz dwoma siostrami, Elizabeth (Maggie Gyllenhaal) i Samanthą (Daveigh Chase), na przedmieściach Middlesex. Chłopak jest inteligentny, ale nierozumiany przez innych i uważany za niezrównoważonego psychicznie. Przez swoje problemy na tle emocjonalnym i dość specyficzny charakter zmuszany jest do częstych wizyt u psychologa i przyjmowania wielu pigułek. Nocą, drugiego października 1988 roku zostaje wywabiony z domu przez tajemniczą postać dwumetrowego królika o imieniu Frank (James Duval). Przybysz informuje go, że do końca świata pozostało 28 dni, 6 godzin, 42 minut i 12 sekund. Donnie budzi się rano na polu golfowym. Gdy wraca, zastaje dom okrążony przez policję. Okazuje się, że na jego pokój spadł silnik samolotu. Chłopak zdaje sobie sprawę, że Frank uratował mu życie. Królik odwiedza go jeszcze kilkakrotnie i wyjawia mu, że chciałby zapobiec pewnym wydarzeniom. Donnie zostaje zobligowany do wykonywania dziwnych i znacząco wpływających na otoczenie zadań, począwszy od zalania własnej szkoły. 


„Donnie Darko” to niesamowicie wciągający i niepokojący film. Trzyma w napięciu i bardzo przykuwa uwagę. Fabuła na początku nie przypadła mi do gustu, lecz szybko zaabsorbowała mnie i sprawiła, że nie mogłam oderwać oczu od ekranu. Można w niej znaleźć sporo nieoczekiwanych zwrotów akcji, które jeszcze bardziej komplikują całą historię. Świat Donnie'ego okazuje się dziwaczny i nierzeczywisty pod niemal każdym względem. Postać królika chwilami potrafi naprawdę przerazić, pomimo tego, że to tylko człowiek w przebraniu. Scenariusz jest genialny i zadziwiający. Wydarzenia przedstawione w tym obrazie nieustannie zaskakują i zmuszają do refleksji. Wszystkie mają duże znaczenie, chociaż układają się w nie do końca zrozumiałą i oryginalną całość. Moim zdaniem, właśnie to stanowi ogromną zaletę tego dzieła, każdy może zrozumieć je trochę inaczej, wysnuć własne spostrzeżenia.



Aktorstwo przedstawia wyskoki poziom, jest wręcz brawurowe. Najbardziej wyróżnia się odtwórca głównej i zarazem tytułowej roli Donnie’go Darko, Jake Gyllenhaal. 21-letni wtedy aktor poradził sobie wspaniale i pokazał się z najlepszej strony. Doskonale ukazał trudny charakter i skomplikowaną osobowość swojego bohatera oraz emocje, które nim targają. Nastolatek nie waha się mówić swojego zdania, potrafi się też poświęcić dla dobra innych. Dobrze zagrała również Jena Malone, która wcieliła się w rolę jego dziewczyny, Gretchen Ross. Obsada drugoplanowa z Drew Barrymore jako nauczycielką, panną Pomeroy i Patrickiem Swayze’m jako Jim’em Cunningham’em na czele, spisała się naprawdę wybornie. Stali się oni jednak tylko barwnym tłem dla fenomenalnego Gyllenhaal’a. Niepowtarzalny i nieco mroczny klimat tej produkcji również sprawił, że zdobyła moje duże uznanie. Doskonała scenografia, ciekawe kostiumy (a w szczególności ten królika) i świetnie dobrana muzyka nadały jej naprawdę wyjątkowy charakter. Ścieżka dźwiękowa Michaela Andrewsa jest idealnym tłem dla niesamowitych wydarzeń.

„Donnie Darko” to niezwykłe i zajmujące dzieło, które na długo zapada w pamięć. Polecam, nie tylko miłośnikom ambitnych produkcji.
Ocena: 9/10

2 komentarze:

  1. To naprawdę dziwny film. Ma bardzo specyficzny klimat. Na przykład szkolny wątek z Barrymore i Swayzem wydaje się jakby wyciągnięty z jakiegoś taniego serialu dla nastolatków, a potem przybiera dziwny obrót Tak jak wszystko w tym filmie, który ostatecznie zostawia ogromne pole do interpretacji. Znakomita muzyka - wpleciony kawałek Garego Julesa to po prostu perła.
    Szkoda, że w przypadku reżysera wygląda to na jednorazowy objaw talentu, bo przez kolejne 10 lat zrobił zaledwie dwa beznadziejne filmy.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden z najbardziej zakręconych i ciekawszych filmów, po nim się bardziej przekonałam do Gyllenhaala;)

    OdpowiedzUsuń