wtorek, 24 kwietnia 2012

Godziny (2002), czyli świat według Virginii Woolf

Virginia Woolf

Nicole Kidman jako Virginia Woolf
Virginia Woolf była angielską pisarką, uważaną za jedną z czołowych postaci literatury modernistycznej XX wieku. Jej najbardziej znane powieści to: Pani DallowayDo latarni morskiej, Pokój Jakuba, a najpopularniejsze eseje to Własny pokój i Trzy gwinee. Urodziła się w 1882 roku w Londynie jako córka Lesliego Stephena i Julii Prinsep Duckworth. Nagła śmierć matki z powodu grypy i przyrodniej siostry Stelli dwa lata później, były przyczyną pierwszego z kilku załamań nerwowych u Virginii. Śmierć ojca w roku 1904 spowodowała najbardziej niepokojące z nich. Została na krótki czas umieszczona w zakładzie psychiatrycznym. W 1912 roku poślubiła Leonarda Woolfa, pisarza, urzędnika służby cywilnej i teoretyka politycznego. W 1922 roku poznała i zakochała się w Vicie Sackville-West, z którą miała później romans. Jej pierwszą powieścią było The Voyage Out, które zostało wydane w 1915 roku. Pod koniec 1940 roku Virginia miała kolejny silne załamanie, czuła, że nie jest w stanie już dłużej cierpieć. W 1941, w wieku 59 lat, popełniła samobójstwo.

tytuł oryginalny: Hours
reżyseria: Stephen Daldry
scenariusz: David Hare
muzyka: Philip Glass
produkcja: USA, Wielka Brytania
gatunek: dramat

„Godziny” są jednym z najlepszych i najbardziej wciągających filmów, jakie widziałam. Dramat Stephena Daldry, reżysera „Billy’ego Elliota” i „Lektora”, intryguje i fascynuje. Produkcja została nagrodzona 13 nagrodami i aż 42 nominacjami. W postać Virginii Woolf wcieliła się Nicole Kidman, którą odznaczano m.in. Oscarem, Złotym Globem i nagrodą BAFTA za tę rolę.

W pierwszej scenie filmu Virginia Woolf pisze listy pożegnalne do siostry i męża. Jestem pewna, że znów szaleję: Czuję, że nie damy rady przejść przez te kolejne trudne chwile. I że tym razem nie wyzdrowieję. Zaczynam słyszeć głosy i nie mogę się skoncentrować. Więc robię to co uważam za najlepsze. Dałeś mi radość największą z możliwych… Nie mogę dalej z tym walczyć, wiem, że niszczę Twoje życie i że beze mnie mógłbyś pracować. Kobieta wybiera się nad rzekę Ouse, nieopodal jej domu w Rodmell. Napełnia kieszenie kamieniami i rzuca się do wody. Późniejsze wydarzenia w filmie są ukazane na zasadzie retrospekcji.


W „Godzinach” przeplatają się historie trzech kobiet. Przedstawiono jeden dzień z życia każdej z nich. Pierwszą bohaterką jest pisarka Virginia Woolf (Nicole Kidman). Po pobycie w zakładzie psychiatrycznym, przeprowadza się na wieś. Nie udaje się jej zaznać tam spokoju i odpoczynku. Bardzo chce wrócić do miasta, ale jej mąż Leonard (Stephen Dillane) jest temu przeciwny. Kobieta pracuje właśnie nad powieścią pt. „Pani Dalloway”. Ma kolejne załamanie nerwowe i zaczyna ją ogarniać obsesja samobójcza. Drugą postacią jest pani domu z końca lat 40-tych XX wieku, Laura Brown (Julianne Moore). Kobieta ma kochającego męża Dana (John C. Reilly) i małego synka (Jack Rovello). Wiedzie na pozór spokojne i poukładane życie. Tak naprawdę nie jest szczęśliwa. Nie sprawdza się w roli żony, a w szczególności matki. W ogóle nie kocha swojego dziecka, traktuje je bardzo chłodno. Laura ma dosyć swojego życia, czuje się bardzo zagubiona. Popada w depresję, próbuje nawet popełnić samobójstwo. Trzecią bohaterką jest wydawca książek, Clarissa Vaughn (Meryl Streep), która żyje w czasach współczesnych. Mieszka z Sally Lester (Allison Janney), z którą jest w związku od 10 lat. Wytrwale opiekuje się swoim przyjacielem, poetą Richardem Brownem (Ed Harris), cierpiącym na AIDS. Kobieta stara się mu wyprawić huczne przyjęcie, pomimo tego, że mężczyźnie na nim nie zależy. Clarissa powoli zdaje sobie sprawę, że jej życie oparte jest na mało ważnych i nic nieznaczących czynnościach.


Tym, co łączy trzy kobiety jest „Pani Dalloway”. Akcja tej powieści toczy się w ciągu jednej doby. Fabuła rozpoczyna się, gdy bohaterka kupuje kwiaty, a kończy wraz z wieczornym przyjęciem. Virginia Woolf drobiazgowo opisuje codzienność, z którą zmaga się pani Dalloway. Laura Brown spędza czas czytając tę książkę. Clarissa Vaughn jest porównywana do tytułowej bohaterki. Ma podobne przeżycia, problemy i targają nią podobne emocje. Wszystkie bohaterki przekładają czyjeś życie nad własne i funkcjonują w zakłamaniu.

Film trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Przyciąga uwagę, zaciekawia, niepokoi, zadziwia, a nawet szokuje. Scenariusz wydaje się być niesamowicie dopracowany. Nie ma miejsca na zbędne słowa, czy gesty. Aktorstwo przedstawia bardzo wysoki poziom. Najbardziej wyróżnia się fenomenalna Nicole Kidman, która świetne odwzorowała postawę Virginii Woolf, oraz Julianne Moore, która doskonale ukazała głębokie emocje swojej nieszczęśliwej bohaterki. Godną uwagi kreację drugoplanową stworzył także charyzmatyczny Ed Harris. Wielki plus należy się rownież za wyśmienitą charakteryzację. Tło filmu tworzy genialna muzyka Philipa Glassa.

Osobom, które lubią oglądać ambitne i zaskakujące produkcje gorąco polecam „Godziny”.
Ocena: 10/10

6 komentarzy:

  1. Świetny film, aczkolwiek nie dla wszystkich. Musiałam do niego trochę dorosnąć, by zrozumieć rozterki głównych bohaterek.Oprócz trzech pań, również zwróciłam uwagę na dobrą kreację Eda Harrisa.

    OdpowiedzUsuń
  2. A wpierw przeczytałam książkę Michaela Cunninghama o tym samym tytule. Jest to jedna z najlepszych adaptacji, jakie oglądałam, choć sama książka nie należy do moich ulubionych pozycji. Tak jak napisała Suzarro, to film nie dla wszystkich, ale wart obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie ^^ napisz coś o Aprilynne Pike i jej trzech książek mnie one bardzo zaciekawiły ^^ ale nie wiem czy je czytałaś ^^ fajnie tu masz ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie czytałam, ale może się do nich zabiorę :) dzięki za miłe słowa :D już jutro o 9:00 będzie kolejna recenzja, zapraszam

      Usuń
  4. To bardzo interesujace widac ze Ikalia musi zadawac duzo trudu piszac te krótkie recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od jakieś czasu planuje zobaczyć ten film - mówiąc szczerze mam go nawet po ręką. Ale nie mogę się zebrać w sobie jakoś. Za dodatkową zachętę uznaję osobę reżysera, bo "Billy Elliot" to dla mnie ważny i przepiękny obraz.

    OdpowiedzUsuń