środa, 25 kwietnia 2012

Wszystkie odloty Cheyenne'a (2011), czyli podróż w poszukiwaniu dojrzałości

tytuł oryginalny: „This Must Be the Place
reżyseria: Paolo Sorrentino
scenariusz: Umberto Contarello, Paolo Sorrentino
muzyka: David Byrne, Will Oldham
produkcja: Francja, Irlandia, Włochy
gatunek: dramat, komedia

„Wszystkie odloty Cheyenne’a” włoskiego reżysera Paola Sorrentino jest filmem porywającym i niezwykle wciągającym. Otrzymał jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień na festiwalu w Cannes. Produkcja wzbudza bardzo wiele różnorodnych emocji. Wzrusza, smuci, rozśmiesza, a przede wszystkim zaskakuje. Określono ją mianem komedii, jednak cała historia, a najbardziej postać głównego bohatera jest tragiczna.

Cheyenne (Sean Penn) jest emerytowanym gwiazdą rocka. Nie chce więcej śpiewać, grać na gitarze, nie lubi, gdy zaczepiają go fani. Nieustannie odczuwa poczucie winy spowodowane tym, że dwójka nastolatków popełniła samobójstwo pod wpływem jego piosenek. Mężczyzna uważa, że swoim ekscentrycznym wizerunkiem może zatrzymać przeszłość i obronić się przed dorosłością. Mówi monotonnym, znudzonym głosem, czasem bez powodu wpada w histerię. Nosi burzę rozczochranych, czarnych włosów, ma uszminkowane na czerwono usta i  pomalowane oczy. Jego żona Jane (Frances McDormand) akceptuje go takim jakim jest, lecz traktuje go trochę jak dziecko. Podziela jego dziwne poczucie humoru. Kobieta pracuje jako strażak i to właśnie ona zajmuje się wszelkimi domowymi naprawami. Mieszkają w dużej posiadłości razem z ich wiernym buldogiem. Spędzają czas grając w pelotę bez rakietek w pustym basenie lub w ping-ponga. Rockman spotyka się często ze swoją przyjaciółką, depresyjną, nastoletnią Mary (Eve Hewson). Gdy Cheyenne dowiaduje się o śmierci swojego ojca, którego nie widział od 30 lat, przyjeżdża do Nowego Jorku. Tam odkrywa, że jego ojciec poświęcił wiele lat życia na poszukiwanie swojego oprawcy z Auschwitz. Syn postanawia odnaleźć starego nazistę i dokonać zemsty. W tym momencie rozpoczyna się wielka podróż.


Film jest często porównywany do kina drogi. Bohater przemierza Stany Zjednoczone, zatrzymuje się w małych miasteczkach, gdzie nocuje w tanich hotelach. Celem wyprawy, na którą wyrusza Cheyenne, oprócz  znalezienia oprawcy jego ojca, jest też próba przemyślenia swojego życia, a przede wszystkim poszukiwanie dojrzałości. Podróż powoduje u niego wielką przemianę, zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną. Sceną, do której dąży cały film jest spotkanie ze starym nazistą. Jego przebieg jest zaskakujący i niespodziewany. Decyzja, którą podejmuje wtedy Cheyenne sprawia, że mężczyzna dojrzewa.

„Wszystkie odloty Cheyenne’a” są zdumiewające i bardzo interesujące. Akcja rozkręca się powoli, ale  moim zdaniem w tym tkwi cały urok tego filmu. Najważniejszy element stanowi niesamowita i brawurowa rola Seana Penna. Potrafi doskonale ukazać gamę uczuć i emocji, które targają jego bohaterem. Aktor niezwykle przykuwa na siebie uwagę. Pomimo tego, że Cheyenne jest zagubiony i nieco dziecinny, sprawia, że widz zaczyna darzyć go dużą sympatią.


Szczególnie podobała mi się gra aktorska Eve Hewson. Istotną rolę w tej produkcji odgrywają także postacie drugoplanowe, spotykane przez rockmana w czasie podróży (m.in. wynalazca walizki na kółkach – Robert Plath, pośrednik finansowy – Ernie Ray). Każda z nich jest inna, niepowtarzalna, wyjątkowa i ma własną historię. Scenariusz jest całkiem dobry, w filmie można znaleźć wiele zabawnych scen i dialogów. Duży plus należy się także za charakteryzację. Muzyka jest genialna i świetnie dopasowana (Iggy Popp, Talking Heads, The Pieces of Shit). Nadaje klimat i tempo wszystkim wydarzeniom. Cheyenne idzie nawet na koncert zespołu Talking Heads. Ciekawa jest scena, w której rockman zgadza się przygrywać na gitarze chłopcu, gdy ten śpiewa piosenkę „This Must be The Place”. 

Osoby, które lubią wartką akcję raczej będą zawiedzione. We „Wszystkich odlotach Cheyenne’a” najważniejsza jest przemiana głównego bohatera, a podróż wydaje się być tylko pretekstem do tego. Film zrobił na mnie spore wrażenie, dlatego bardzo go Wam polecam.
Ocena: 9/10

7 komentarzy:

  1. Będę oglądała. Niedługo weekend majowy, więc nadrobię wszystkie zaległości. Witaj w świecie blogowym, dałam już do obserwowanych. Wytrwaj w nim. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) film jest specyficzny, ale mnie urzekł

      Usuń
  2. Mam mieszane uczucia co do tego filmu. Na pewno dobra rola Penna, ale akcja była czasami trochę zbyt powolna;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Penn był znakomity. Mi akurat taka powolna akcja całkiem przypadła do gustu :)

      Usuń
  3. specyficzne kino
    ciekawe, choć mam wrażenie, że jednak trudno je traktowac jako spójna całość. ode mnie tylko 8

    OdpowiedzUsuń
  4. Sean Penn rzeczywiście świetny, ale Frances McDormand też jest urzekająca !!! (przypomina tu swoje najlepsze role z filmów braci Coen)

    OdpowiedzUsuń