wtorek, 3 lipca 2012

Tunele - Roderick Gordon i Brian Williams


„Tunele” to pierwszy tom serii powieści fantasy pod tym samym tytułem autorstwa Rodericka Gordona i Briana Williamsa. Opowiada niezwykłą, ale niezbyt interesującą historię chłopców, którzy odkrywają tajemnicze przejście do niebezpiecznego, podziemnego świata.

Z pozoru może się wydawać, że fabuła jest dość skomplikowana i przez to opowieść wciąga czytelnika. Mnie ta książka jednak zupełnie nie porwała i nie zaciekawiła.
„Tunele” w pigułce:
1.      ⅓ powieści – kopanie tuneli
2.      ⅓ powieści – życie pod ziemią
3.      ⅓ powieści – ucieczka

Czternastoletni Will mieszka w mieście Highfield razem ze swoim ojcem, kustoszem muzeum, doktorem Rogerem Burrows’em, uzależnioną od oglądania telewizji matką Celią oraz dwunastoletnią siostrą Rebeką, która wykonuje większość obowiązków domowych. Wydają się być wspaniałą i szczęśliwą rodziną, jednak w rzeczywistości bardzo się od siebie różnią i często nie mogą się ze sobą dogadać. Will nie ma wielu kolegów, wyśmiewają go w szkole, ponieważ jest albinosem. Dzieli ze swoim ojcem wspólną pasję – archeologię. Razem prowadzą wykopaliska, kopią tunele, często udaje im się odkryć różne stare przedmioty lub zagadkowe miejsca. Całkowicie oddają się swojemu hobby, poświęcają mu dużo czasu i energii. Wkrótce chłopiec zaprzyjaźnia się z Chesterem Rawls’em, którego zaraża swoim zamiłowaniem. Doktor Burrows dowiaduje się, że sir Gabriel Martineau zbudował niegdyś sieć tuneli pod miastem Highfield. Odkrywa wejście do jednego z nich i zdobywa też niesamowitą kulę wypełnioną dziwną substancją, świecącą w ciemności. W mieście zaczynają się pojawiać podejrzani, zamaskowani mężczyźni. Pewnego dnia, po kłótni z żoną kustosz znika. Will i Chester rozpoczynają własne poszukiwania. Wkrótce znajdują jego dziennik oraz zasypany tunel w piwnicy. Udaje im się go wydrążyć i docierają podziemnego szybu. Zjeżdżają windą głębiej pod ziemię i znajdują tam coś, co przechodzi ich najśmielsze oczekiwania.

„Tunele” są dość oryginalną, ale mało zajmującą książką. Opowieść wydała mi się monotonna i nudna. Nie trzymała mnie w napięciu, nie miałam uczucia, że nie mogę doczekać się, co się dalej wydarzy. Znalazło się w niej kilka naprawdę zaskakujących zwrotów akcji, jednak większość z nich jest bardzo absurdalna i nieprzekonująca. Pomysł całkiem mi się spodobał, dlatego uważam, że ta powieść ma niewykorzystany potencjał. Akcja rozwija się w żółwim tempie, przez co czytanie niemiłosiernie się dłuży. Przez pierwsze 400 stron nie dzieje się praktyczne nic frapującego i przyciągającego uwagę. Ostatnie 100 sprawiło jednak, że nie mogłam się oderwać od lektury. Mam wrażenie, że autorzy dysponują dużą ilość pomysłów, ale postanowili zostawić je do następnych części, a w tej stworzyć tylko porządne zakończenie, a raczej początek nowej przygody. Żałuję, że wątek z tajemniczymi postaciami pojawiającymi się znienacka w Highfield został potraktowany trochę ‘po łebkach’. Owszem, później wyjaśniło się kim byli, ale zabrakło mi jakiś intersujących wydarzeń z nimi związanych zanim to nastąpiło.


W tej powieści występuje wiele różnorodnych postaci. Moim zdaniem, są one niezbyt barwne i jednowymiarowe, przez co żaden z nich nie zyskał mojej sympatii. Nie przypadł mi do gustu również główny bohater, Will Burrows. Gdy jego przyjaciel Chester siedział zamknięty w więzieniu, ten początkowo chciał go uratować. Później jakby o nim zapomniał, a przypomniał sobie dopiero wtedy gdy sam chciał wrócić do domu. Nie spodobała mi się ta jego postawa. Jedna z nielicznych zalet tej książki to styl, w jakim jest napisana. Wydaje się, że twórcy świetnie go dopracowali, dzięki czemu język jest dobry i bardzo przystępny. 

„Tunele” to niczym nie wyróżniająca się, trochę nudnawa powieść. Nie polecam, chyba że naprawdę nie macie nic innego do czytania.
Ocena: 1,5/6

1 komentarz:

  1. Milo ze masz drugiego bloga, dlaczego ja go dopiero teraz odkrylam (?) ;D

    Mam ta ksieazke ale nawet jej nie dotknelam ;(
    Zapraszam http://aleeexsmile.blogspot.com/ spotkanie z ikoną radia - Markiem Niedźwieckim. ;)

    OdpowiedzUsuń