sobota, 2 listopada 2013

Przerwana lekcja muzyki (1999), czyli siła wytrwałości

tytuł oryginalny: Girl, Interrupted
reżyseria: James Mangold
scenariusz: Anna Hamilton Phelan, James Mangold, Lisa Loomer
muzyka: Mychael Danna
produkcja: Niemcy, USA
gatunek: biograficzny, dramat, psychologiczny

Zagłębianie ludzkiej psychiki okazuje się często trudnym, aczkolwiek niezwykle intrygującym motywem filmowym. Ukazanie świata z perspektywy głównego bohatera, który walczy ze swoimi problemami i próbuje zaakceptować siebie, daje duży potencjał i możliwości. Różne interpretacje danej historii pozwalają na wysnucie błyskotliwych refleksji i skłaniają do przemyśleń. Twórcy „Przerwanej lekcji muzyki” w ciekawy sposób przybliżają losy pacjentek zakładu psychiatrycznego.

Akcja rozgrywa się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Siedemnastoletnia Susanna Kaysen (Winona Ryder) jest wrażliwa, ma problemy emocjonalne, nie potrafi się odnaleźć w otaczającym świecie. Pewnego dnia spożywa całe opakowanie aspiryny i popija je alkoholem. Po tej próbie samobójczej rodzice wysyłają córkę do lekarza na terapię. Zaleca on pobyt w szpitalu psychiatrycznym, aby tam dziewczyna doszła do siebie i wyszła z depresji. Wkrótce trafia na oddział dla nastolatek, gdzie doświadcza zupełnie innego życia. Podczas spędzonych tam dwóch lat rozwija nowe znajomości, m.in. z niepokorną socjopatką Lisą Rowe (Angelina Jolie). Próbuje poradzić sobie z problemami z pomocą nowych przyjaciół i pielęgniarek, na czele z Valerie Owens (Whoopi Goldberg).


„Przerwana lekcja muzyki” to głębokie i poruszające studium osobowości młodej, zagubionej w życiu dziewczyny. Nie ma właściwie nikogo, kto wskazałby jej odpowiednią drogę postępowania i wspierał. Rodzice nie potrafią, a może po prostu nie chcą jej w ten sposób pomóc. Dziewczyna wciąż rozpamiętuje przeszłość, a teraźniejszość przecieka jej między palcami. Nie jest szczęśliwa, ale nie przyznaje, że próbowała zakończyć swoje cierpienie z pomocą leków. Filmowy klimat staje się odzwierciedleniem jej nastroju, nie brakuje tu melancholii i zadumy nad sensem istnienia. Wszystkie emocje bezpośrednio i silnie oddziałują także na samego widza, nie pozostawiając go obojętnym wobec tego, co się dzieje na ekranie. Rozwój fabuły nie wydaje się oczywisty, niemal na każdym kroku bohaterkom towarzyszy niepewność, ale także nadzieja na poprawę losu. Każda kiedyś przeszła wiele, choć nie zawsze jest gotowa, aby rozpocząć nowe życie.


Reżyser oferuje nam niesamowity portret przyjaźni – nieco toksycznej i nie zawsze szczerej, ale jakże potrzebnej. W trudnych chwilach ludzie poszukują kogoś z kim mogą spokojnie porozmawiać, spędzić miło czas i zapomnieć o przeciwnościach losu. Susanna i Lisa podnoszą się nawzajem na duchu, stają się wręcz nierozłączne. Świetnie się razem bawią, choć w końcu niezrozumienie i konflikt wartości prowadzi do klęski. Dzieło kryje w sobie również inspirujące przesłanie – nie można się poddawać, tylko konsekwentnie nad sobą pracować. Scenariusz nie jest bardzo oryginalny, chwilami przypomina trochę żeńską wersję „Lotu nad kukułczym gniazdem”, ale na szczęście, twórcy nie podążają dalej w tym samym kierunku. Dostajemy zupełnie inną historię, która choć chwilami okazuje się niespójna i lekko chaotyczna, na długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Opiera się na powieści autobiograficznej pod tym samym tytułem, wydanej w 1993 roku. Mamy tu także barwną galę postaci drugoplanowych; jedną z nich, Daisy, dobrze zagrała nieżyjąca już Brittany Murphy.


Angelina Jolie wcieliła się w rolę nieobliczalnej i kochającej ryzyko Lisy Rowe. Spisała się wyśmienicie, stworzyła bardzo charakterystyczną i złożoną postać. Wyróżniła ją ogromna charyzma, a także pewna nieprzewidywalność. Moim zdaniem, zaliczyła najlepszy i najpełniejszy występ w swojej karierze. Aktorka otrzymała za niego m.in. Oscara i Złotego Globa. Natomiast, Winona Ryder zagrała Susannę wyjątkowo dojrzale i świadomie. Udało jej się świetnie wczuć i przede wszystkim zrozumieć swoją bohaterkę. Udowadnia, że oczy rzeczywiście są oknami duszy, można w nich bowiem wyczytać ogrom emocji. W nieśmiałym spojrzeniu można zauważyć lęk, zagubienie i pragnienie akceptacji. Dziewczyna nie potrafi znaleźć sobie miejsca, nie wie, dlaczego trafiła do zakładu psychiatrycznego, nie chce przyjąć odpowiedzialności za swoją próbę samobójczą.

Warstwa wizualna nie zachwyca, ale nie stanowi w tej produkcji najistotniejszego elementu. Scenografia, kostiumy i charakteryzacja są dobrze dobrane, ale nie ma tu jakiś ‘rewolucyjnych’ rozwiązań. Artyzm wydawałby się jednak niepotrzebny, ponieważ tło powinno być raczej stonowane. Ścieżka dźwiękowa niezbyt przykuwa uwagę, dźwięki okazują się niezwykle subtelne i delikatne.

„Przerwana lekcja muzyki” to fascynująca opowieść, a także genialna kreacja Angeliny Jolie, a właściwie udany duet z Winoną Ryder. Nie jest to arcydzieło, ale zdecydowanie warto po ten film sięgnąć.
Ocena: 8/10

6 komentarzy:

  1. zgadzam się, film bardzo dobry, oglądam go za każdym razem, gdy leci w tv, ujęła mnie przede wszystkim gra aktorska Winony i Whoopi i to dzięki nim do niego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Przerwana lekcja muzyki" to jeden z moich ulubionych filmów psychologicznych. Wywarł na mnie ogromne wrażenie i mam do niego pewien sentyment. Zdecydowanie się wyróżnia, choćby nawet przez znakomitą rolę Jolie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię ten film. Świetnie napisany, wyreżyserowany i zagrany.

    OdpowiedzUsuń
  4. W dodatku duże zderzenie w porównaniu z zawsze gdzieś pędzącymi filmami akcji. No i Jolie, i przesłanie. Lubię go oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Przerwana lekcja muzyki" to jeden z tych filmów, do których lubię wracać. Może to trochę oklepane, ale uwielbiam scenę kiedy Susanna śpiewa piosenkę Petuli Clark "Downtown". Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam czasu pisać, lecę oglądać! Takie filmy lubię, i to bardzo :D

    OdpowiedzUsuń