wtorek, 31 lipca 2012

Louis de Funès


Kiedy tylko choć na krótko pojawiałem się w filmach, starałem się być jak najbardziej widocznym, co sprawiało, że nawet w niewielkich rólkach byłem dostrzegalny, pamiętano mnie. Rezultat? Pewien producent powiedział do mnie pewnego dnia: Ten to ma prawdziwą gębę, zrobię z niego gwiazdę.
Louis de Funès 


Louis de Funès to chyba najsławniejszy i moim zdaniem najlepszy francuski aktor komediowy. W swoim dorobku posiada wiele genialnych i bardzo ciekawych ról. Grał w aż 149 filmach i w większości z nich stworzył naprawdę charakterystyczne i niepowtarzalne kreacje.  Produkcje z jego udziałem biły rekordy popularności i oglądalności. 
Urodził się 31 lipca 1914 roku, a zmarł 27 stycznia 1983 roku. Dzisiaj przypada 98 rocznica jego urodzin. Zanim ostatecznie postanowił związać swoje życie ze sceną, krótko pracował w wielu miejscach. Był m.in. pomocnikiem księgowego, projektantem wystaw sklepowych, buchalterem, pomocnikiem asystenta w szkole oraz projektantem karoserii samochodowych. 
W latach 1935-1939 grywał na pianinie w paryskich barach i nocnych klubach przy placu Pigalle. To zajęcie podjął ponownie po zakończeniu wojny. 
De Funès Został odznaczony: Grand Prix śmiechu za pierwszoplanową rolę w Jak włos w zupienagrodą kina francuskiego - Victorem; nominacją do Oscara filmu „Wielka włóczęga”Orderem Legii Honorowej; oraz Césarem.
Nie żałuję, że moja kariera rozwijała się powoli. Pozwoliło mi to zrozumieć głębię rzemiosła. Wtedy jeszcze wypróbowywałem nieznane kolory, detale, mimikę, gesty, które sprawdzałem w małych rolach. Posiadłem pewien dorobek komiczny, którego nie mogłem wykorzystać w pełni w całej mojej dotychczasowej karierze. Zdałem sobie sprawę, że trzeba zawsze zaczynać od nowa.

Louis de Funes

Ogromnie cenię go za swobodę z jaką potrafił wcielić się w dowolną postać i całkiem wczuć się w rolę. Udawało mu się rozśmieszać mnie słowami, gestami i mimiką twarzy. Trzeba przyznać, że był wielkim artystą i genialnym komikiem. Dzięki temu każdy jego bohater stawał się w pewien sposób zabawny. W swej grze aktorskiej inspirował się postacią Kaczora Donalda. Śledził jego gesty, mimikę i głos, a później wykorzystywał w swoich filmach.

Chyba największą popularność przyniosła mu seria sześciu filmów o przygodach francuskiego żandarma (1964-1982). Pierwsza część nosi tytuł „Żandarm z Saint-Tropez”.
Żandarm Ludovic Cruchot jest pełen zapału, energiczny i żwawy, ale także bardzo surowy. Z gminy Belvédère zostaje przeniesiony do nadmorskiego kurortu Saint-Tropez na Lazurowym Wybrzeżu. Tam dostaje się pod dowództwo otyłego komendanta Jérôme'a Gerbera. Sam staje się przełożonym kilku fajtłapowatych żandarmów. Razem pilnują przestrzegania prawa i starają się walczyć z przestępczością. De Funès doskonale odegrał postać głównego bohatera. Stworzył z niego bardzo komiczną postać, łatwo wzbudził moją sympatię. Świetnie ukazywał emocje i uczucia bohatera.


Innym filmem z udziałem de Funèsa, który bardzo przypadł mi do gustu jest Oskar (1967). Opowiada, co niezwykłego i dziwnego wydarzyło się jednego dnia z życia dyrektora przedsiębiortswa, Bertranda Barniera. Francuski aktor ponownie popisał się tam swoimi umiejętnościami i bardzo mnie rozbawił.

Duże wrażenie de Funès zrobił na mnie także w produkcji Sławna restauracja” (1966). Wcielił się tam w rolę pana Septime'a, szefa ekskluzywnego lokalu.  Często posilają się u niego różne ważne osobistości, np. baronowie, książęta, ministrowie, sekretarze stanu. Pewnego dnia restaurację odwiedza nawet prezydent. Francuz zagrał genialnie i kolejny raz świetnie się spisał.

3 komentarze:

  1. Bez wątpienia genialny komik i aktor. Nie lubił szczegółowych scenariuszy, wolał improwizować i sam wymyślać gagi, np. ta zaprezentowana przez Ciebie scena ze "Sławnej restauracji" została wymyślona przez de Funesa (była o tym mowa w jednym z filmów dokumentalnych).

    Chociaż cenię go za wiele ról, za wspomnianego żandarma, szefa restauracji czy dyrektora w "Oscarze" to jednak moje trzy ulubione filmy z de Funesem są inne, a mianowicie: "Wielka włóczęga", "Mania wielkości" i "Zwariowany weekend" (znany też pod tytułem "Mały pływak").

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idol mojego dzieciństwa. Świetny komik, był jedną z moich inspiracji kiedy byłem mały i oglądnąłem prawie każdy film z nim, żeby czegoś się od niego nauczyć. Niestety, rezultat był inny, chciałem być zabawny, a stałem się niski i łysawy :C

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj pamiętam, jak z rodzicami w dzieciństwie oglądałem z nim filmy. Mój ulubiony - KAPUŚNIACZEK! Uwielbiam go, zdecydowanie najlepszy aktor komediowy! Number 1! Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń