sobota, 15 września 2012

Memento (2000), czyli aby zapamiętać

tytuł oryginalny: Memento
reżyseria: Christopher Nolan
scenariusz: Christopher Nolan, Jonathan Nolan
muzyka: David Julyan
produkcja: USA
gatunek: dramat, kryminał, thriller

„Memento” to niesamowita i intrygująca produkcja wyreżyserowana przez Christophera Nolana na podstawie opowiadania jego brata, Jonathana pt. „Memento Mori”. Została odznaczona 11 nagrodami i 15 nominacjami, w tym dwoma do Oscara – za scenariusz i montaż. Film został skonstruowany w oryginalny i dość nietypowy sposób. Całą historię poznajemy od końca, cofając się w czasie do mających miejsce jakiś czas wcześniej zdarzeń.

Leonard Shelby (Guy Pierce) nieustannie stara się odszukać przestępcę, który zgwałcił i zamordował jego żonę, Catherine (Jorja Fox). Podczas napaści on sam także doznał poważnych obrażeń. W wyniku mocnego uderzenia w głowę cierpi na tzw. amnezję następczą, czyli zanik pamięci krótkotrwałej. Utracił przez to zdolność zapamiętywania nowych informacji. Pamięta wszystko, co zdarzyło się przed zabójstwem jego żony, ale nie może zapamiętać wydarzeń nawet sprzed kilku minut. Stara się skrzętnie wykonywać notatki na temat aktualnych wydarzeń, z których potem może przeczytać, co się przed chwilą stało. Robi i podpisuje zdjęcia osób, z którymi ma kontakt. Często opatruje je także krótkimi informacjami. W kieszeni nieustannie nosi fotografie swojego samochodu, miejsca, w którym właśnie przebywa, przedmiotów oraz znajomych. Najważniejsze do zapamiętania rzeczy, takie jak fakty o oprawcy żony, tatuuje sobie na całym ciele. Już na początku widzimy jak wściekły Leonard zabija mężczyznę z wąsami i w okularach, Tobby’ego (Joe Pantoliano). Później poznajemy coraz wcześniejsze wydarzenia całej historii.


„Memento” to fascynujący i niezmiernie zajmujący film. Nie nudzi, wręcz przeciwnie ogromnie wciąga, absorbuje, zaskakuje, a chwilami nawet dezorientuje. Twórcy najpierw podają rozwiązanie na tacy, która coraz bardziej się oddala od widza. Opowiada z pozoru prostą, ale w rzeczywistości skomplikowaną i trochę dziwną historię mężczyzny, który za wszelką cenę chce znaleźć i zemścić się na zabójcy swojej żony, a z drugiej strony niepewnego i zagubionego człowieka, który stara się ufać tylko swoim własnym notatkom. Wyjątkowa fabuła ogromnie mnie zaciekawiła i zaintrygowała. Akcja rozgrywa się w odpowiednim tempie, momentami trzyma w napięciu i zmusza do zastanowienia. Pomysł okazał się rewelacyjny i bardzo trafiony. Scenariusz jest genialny, godny podziwu i zdumiewający. Stanowi idealną podstawę tego dzieła. Ukazane w nim wydarzenia przyciągają uwagę i nie pozwalają oderwać oczu od ekranu. Twórcy szczegółowo dopracowali każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Wydaje się, że nic nie jest przypadkowe i każda scena ma określone znaczenie dla całości. 


Aktorstwo przedstawia bardzo dobry poziom. Najbardziej wyróżnia się świetny Guy Pierce , który wcielił się w rolę cierpiącego na amnezję następczą, Leonarda Shelby. Mężczyzna za swój życiowy cel przyjął sobie pomszczenie swojej żony, którą ogromnie kochał. Po wypadku właśnie te poszukiwania mordercy nadają sens jego życiu. Nie jest raczej pewny siebie, ale opanowany i pogodzony ze swoją chorobą. Stara się zawsze pamiętać o poznanym kiedyś Sammy’m Jankis’ie cierpiącym na podobne schorzenie (na lewej dłoni wytatuował sobie: Remember Sammy Jankis). Nie gubi się, dzięki swoim notatkom, zdjęciom i pokrywającym najróżniejsze części jego ciała tatuażom. Pierce poradził sobie doskonale, chociaż czasami miałam wrażenie, że zachowuje się trochę drętwo. Przez większość czasu jego gra aktorska jest spokojna i stonowana. Moim zdaniem jednak okazał się naprawdę przekonujący. Również Carrie-Anne Moss, która wystąpiła jako Natalie, barmanka, którą poznaje Leonard, spisała się przyzwoicie. Potrafiła odpowiednio ukazać emocji i uczucia swojej bohaterki. Dobrze poradził sobie też Joe Pantoliano jako Teddy, który często towarzyszy Shelby’emu. Idealnie pasował do tej roli. Jeden z najlepszych elementów tego filmu stanowi również fantastyczny montaż. Scenografia, kostiumy i muzyka niestety nie robią wrażenia. Ścieżka dźwiękowa jest znikoma, co jest jednym z minusów.

Aby obejrzeć „Memento” usiedziałam przed telewizorem prawie do wpół do drugiej w nocy i, co najważniejsze, naprawdę się opłacało. To zdecydowanie warty uwagi film, dlatego bardzo go polecam.
Ocena: 8/10

7 komentarzy:

  1. Memento czeka w mojej kolekcji filmów już jakieś 4 miesiące na obejrzenie i chyba czas to zmienić, bo wreszcie mam motywacje :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Buu, "Memento" to spokojnie jeden z najlepszych, dla niektórych nawet i najlepszy film Nolana. Ja sam najlepszym bym go nie nazwał, ale z pewnością w top3 znalazłoby się dla niego miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj Paweł, zamiast oglądać jakieś step upy wziąłbyś się za poważne, legendarne kino.

    Memento był częścią mojej edukacji filmowej, edukował mnie mój brat, a Memento...ja nie rozumiem jak można napisać coś tak prostego, coś tak genialnego...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuje się skutecznie zachęcona ... teraz już na poważnie przymierzę się do tego filmu. Fabuła wydaje się dość oryginalna i pokręcona, a tu najłatwiej o wpadki. Jeżeli wszystko ułoży się w logiczna całość to będę pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. ogldałam ! świetny , żałowałam tylko że tak późno go obejrzałam skoro od kilku miesięcy zalegał na dysku ! :)
    ____________________________
    www.manandwomanview.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie zdecydowanie najlepszy film Nolana. Intrygujące, oryginalne i zaskakujące kino. Zdecydowanie wolę Nolana jako twórcę thrillerów, nie kombinującego zbytnio z efektami specjalnymi. "Memento", "Prestiż" i "Bezsenność" bardzo mi się podobały. "Incepcja" mimo nadmiaru efektów jeszcze zaskakuje inwencją i oryginalnością, ale już Batmany wydają mi się przeszarżowane. Do niedawna uważałem "Mrocznego rycerza" za całkiem udany film, ale po ponownym obejrzeniu w TVNie, no niestety, ale już nie oglądało mi się tak dobrze, jak pozostałe jego filmy.

    OdpowiedzUsuń
  7. To jeden z moich ulubionych filmów Nolana. Generalnie znakomite kino, mógłbym powtórzyć niemal wszystko co napisał przede mną Mariusz (z tą różnicą tylko, że Mroczny rycerz baaaardzo mi się podobał). Natomiast trochę obawiam się o Nolana, bo jego forma troszkę szwankuje, moim zdaniem "Incepcja" i ostatni Batman to już troszkę słabsze dzieła w jego wykonaniu. W "Memento" jest siła, jest zaangażowanie, brak wielkiego budżetu nie jest przeszkodą, za to sprawdza się pomysł i widać na ekranie wielki Nolanowski talent. A niestety w jego nowych, typowo komercyjnych produkcjach, czegoś już mi brakuje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń