sobota, 8 września 2012

Ray (2004), czyli biografia bluesowego artysty

tytuł oryginalny: Ray
reżyseria: Taylor Hackword
scenariusz: James L. White
muzyka: Craig Armstrong, Ray Charles, Stephen Altman
produkcja: USA
gatunek: dramat, biograficzny, muzyczny

„Ray” to absorbujący i znakomity dramat biograficzny w reżyserii Taylora Hackforda. Prawa do jej sfilmowania nabył już w 1987 roku, jednak wtedy nie mógł znaleźć chętnego studia. W końcu produkcję głównie sfinansował biznesmen Philip Anschutz i jego towarzystwo Bristol Bay Productions.

Dzieło zostało odznaczone 32 nagrodami, w tym dwoma Oscarami, oraz 26 nominacjami. Przedstawia fragment życia, do 1979 roku, genialnego muzyka i piosenkarza, Raya Charlesa. On sam nie doczekał premiery. Zmarł 10 czerwca 2004 roku, po zakończeniu zdjęć do filmu. Był konsultantem i potwierdził ostateczną jego wersję. Dzięki przetłumaczonemu na alfabet Braille’a scenariuszowi, zdążył się wcześniej zapoznać z dwoma scenami. Historia oparta jest na faktach, ale część postaci, miejsc i sytuacji została nieco zmieniona.


Ray Charles Robinson urodził się 23 września 1930 roku w Albany, w stanie Georgia. Był synem Arethy Williams, pracownicy tartaku, i Baileya Robinsona, mechanika. Wkrótce wraz z rodziną przeprowadził się do Greenville na  Florydzie. Wtedy jego rodzice rozeszli się. Gdy Charles miał pięć lat, widział jak jego młodszy brat George się utopił. Wtedy też Ray zaczął tracić wzrok, a w wieku siedem lat stał się całkiem niewidomy. Później uczęszczał do szkoły dla niewidomych Florida School for the Deaf and Blind w St. Augustine na Florydzie. Uczył się również komponować muzykę oraz grać na różnych instrumentach. W czasie nauki Charlesa w szkole zmarli jego rodzice. Zanim ukończył szkołę, zaczął grać w wielu zespołach, wykonujących różne gatunki muzyczne, w tym m.in. jazz. W 1947 roku przeprowadził się do Seattle i zaczął nagrywać w wytwórni Swingtime. W 1952 roku Ray spotkał Ahmeta Ertegüna i podpisał kontrakt z wytwórnią Atlantic. Kiedy zaistniał na rynku muzycznym, jego imię i nazwisko zostało skrócone do Ray Charles z Ray Charles Robinson, aby uniknąć zbieżności z bokserem Sugarem Rayem Robinsonem.


Niemal natychmiast po nawiązaniu współpracy z wytwórnią Atlantic muzyk nagrał dwa duże hity: piosenki „It Should Have Been Me” oraz „Mess Around”, autorstwa Ertegüna. Międzynarodowy sukces przyniósł mu jednak utwór „I Got a Woman”. W tym okresie Charles rozpoczął też współpracę z grupą młodych kobiet z Filadelfii, zespołem The Cookies. Zaczęły z nim nagrywać w Nowym Jorku, jako wokal wspierający. W 1959 roku Charles odszedł z wytwórni Atlantic do wytwórni ABC. W 1965 roku został aresztowany za posiadanie heroiny, od której uzależnił się niemal 20 lat wcześniej. W 1966 roku spędził rok na warunkowym przedterminowym zwolnieniu. W specjalistycznej klinice w Los Angeles udało mu się wyleczyć z nałogu. 24 kwietnia 1979 roku, jego wersja „Georgia on My Mind” została uznana za hymn stanu Georgia. 


„Ray” to wspaniały i niezwykły film. Uważam, że oparta na prawdziwych wydarzeniach fabuła jest zajmująca i bardzo mnie zaciekawiła. Twórcy przedstawili artystę zarówno jako człowieka, który kocha muzykę ponad wszystko, ale także od tej bardziej prywatnej strony, jako męża, kochanka, narkomana. Akcja rozgrywa się raczej powoli, ale mimo tego obraz nie wydał mi się nudny i nieustannie przykuwał moją uwagę. Scenariusz, odznaczony m.in. nagrodą Czarna Szpula, jest wspaniały i zadziwiający. Historia Raya Charlesa zaskakiwała i zainteresowała mnie. W tej produkcji przedstawiono duży fragment życia artysty, dzięki czemu dowiedziałam się naprawdę wielu nowych informacji na jego temat. Scenografia i kostiumy są świetne i odpowiednio dobrane. Muzyka, składająca się głównie z pięknych utworów Charlesa stała się niezwykłym dopełnieniem tego fascynującego dzieła. Ścieżka dźwiękowa zrobiła na mnie ogromnie wrażenie i uważam, że jest rewelacyjna.


Najlepszy element tego filmu stanowi wybitne i fenomenalne aktorstwo. Najbardziej wyróżnia się brawurowy Jamie Foxx, który wcielił się w rolę Raya Charlesa. Wcześniej aby się lepiej przygotować brał lekcje alfabetu Braille’a, często spotykał się i konsultował z muzykiem, analizował jego gesty i mimikę twarzy. Dzięki temu zagrał niesamowicie przekonująco i wiarygodnie. Potrafił doskonale odtworzyć jego zachowanie i ruchy. Udało mu się też perfekcyjnie ukazać charakter, emocje i uczucia artysty. Widać, że aktor ogromnie zaangażował się i poświęcił dla tego projektu. Nosił specjalne soczewki, w których nic nie widział nawet przez 14 godzin. We wszystkich scenach on sam grał na fortepianie. To zdecydowanie jeden z jego najlepszych występów w karierze. Za tę rolę został zasłużenie odznaczony m.in. Oscarem, Złotym Globem, nagrodą BAFTA, Aktor i Czarną Szpulą. Gra aktorska postaci drugoplanowych jest przyzwoita, ale stanowi głównie tło dla genialnego popisu Foxxa.

„Ray” to bardzo dobry i interesujący film. Uwielbiam twórczość Raya Charlesa, dlatego przypadł mi do gustu. Moim zdaniem jest naprawdę godny uwagi i polecenia.
Ocena: 8/10

2 komentarze:

  1. Film obejrzę na pewno. Uwielbiam tego artystę, szczególnie za kultowe "Hit the Road Jack"! Pozycja obowiązkowa ! Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam go bardzo dawno temu, podobał mi się. Myślę jednak że dzisiaj bym go wyłączyła, jakoś straciłem cierpliwość do hollywoodzkich biografii xdxd

    OdpowiedzUsuń