środa, 10 października 2012

Chicago (2002), czyli sława, pieniądze i... muzyka

tytuł oryginalny:  Chicago
reżyseria: Rob Marshall
scenariusz: Bill Condon
muzyka: Danny Elfman, Fred Ebb, John Kander
produkcja: USA, Niemcy
gatunek: musical, kryminał

„Chicago”  to genialny i zadziwiający musical. Został nagrodzony 23 nagrodami, w tym sześcioma Oscarami, oraz 40 nominacjami, w tym siedmioma także do tej statuetki. Jeśli jednak mam go rozpatrywać nie tylko w kategorii tego gatunku, uważam, że produkcja Roba Marshalla jest dobra, ale fabularnie za mało dopracowana. Opowiada prostą, ale wciągającą historię niezbyt rozgarniętej dziewczyny, która marzy o karierze piosenkarki na Broadway’u.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 20-tych XX wieku. Roxie Hart (Renée Zellweger) to trochę roztrzepana i niemądra młoda mężatka. Fascynuje się wszelkimi musicalami i chciałaby wystąpić w jednym z nich. Jej życiowym pragnieniem jest zostać sławną, wodewilową piosenkarką. Najbardziej podziwia Velmę Kelly (Catherine Zeta-Jones), gwiazdę estrady. Roxie ma nudnego i spokojnego męża, Amosa (John C. Reilly). Kobieta nie waha się nawet przed zdradą. Pewien przystojny mężczyzna, Fred Caseley (Dominic West) uwodzi ją i obiecuje, że dzięki niemu zaistnieje. Ta spędza z nim noc, naiwnie myśląc, że jego słowa się sprawdzą. Później kochanek okazuje się oszustem, a ona jest wściekła, że ją okłamał. Dopada ją szał, sięga po rewolwer i zabija go. Usilne próby przekonania policji o swojej niewinności spełzają na niczym. Roxie trafia do więzienia dla kobiet. Okazuje się, że zostaje tam przewieziona również Velma Kelly, która zabiła swojego męża i siostrę, gdy przyłapała go na zdradzie. Popełnienie morderstwa powinno kończyć się karą śmierci przez powieszenie, ale ostatni proces odbył się wiele lat temu. Dzięki wybitnemu i sprytnemu prawnikowi Billy’emu Flynn’owi (Richard Gere), wszystkie podjęte przez niego sprawy oznaczają uniewinnienie oskarżonej. Mężowi Roxie udaje się zebrać potrzebną do zapłaty za jego usługi cenę - 5000$. Flynn przemienia przeciętną morderczynię w sławną na całe miasto bohaterkę, która z poświęceniem broniła swojego życia.


„Chicago” to bardzo dobre i całkiem interesujące dzieło. Jest wyróżniające się i godne uwagi, głównie ze względu na stronę wizualną. Moim zdaniem, posiada wszystkie cechy wspaniałego musicalu. Można w nim usłyszeć naprawdę wiele świetnych piosenek i zobaczyć intrygujące układy taneczne. Wszystkie występy okazują się znakomite i bardzo dokładnie rozplanowane. Wydaje mi się, że najlepszy to „Cell block tango”. Idealnie dobrane oświetlenie, doskonała charakteryzacja, oryginalne kostiumy i fantastyczna scenografia naprawdę robią wrażenie. Każda piosenka stanowi, jakby osobne, piękne przedstawienie. Widowiska są efektowne, urokliwe i barwne – to jednak nie wszystko. Czy, aby to nie jest przypadkiem przerost formy nad treścią?


Myślę, że tak, ponieważ od strony scenariusza – trochę słabiej, sam pomysł także nie zachwyca. Akcja rozgrywa się raczej szybko, kolejne wydarzenia łączą się muzycznymi wstawkami, dzięki którym wszystko nabierało tempa. Fabuła wydaje się niezbyt wyszukana i trochę monotonna. Film nie pozwala jednak odwrócić uwagi od ekranu, co stanowi na pewno jego duży plus. Przy tym jednak nie zaskakuje, nie trzyma w napięciu, wręcz przeciwnie – okazuje się przewidywalny. Od początku można się domyślić zakończenia. Szkoda, że wątek pobytu Roxie w więzieniu i tego jak tam spędza czas i jak się czuje, nie zostaje praktycznie rozwinięty. Mimo tego, historię przedstawiono w przyjemny dla oka sposób.



Na scenie błyszczą Renée Zellweger i Catherine Zeta-Jones, choć pojawia się tam również Richard Gere. Panie jednak zdecydowanie wiodą prym i pokazują swój talent. Dobrze śpiewają i tańczą.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na odznaczoną Oscarem za rolę Velmy Kelly, Catherine Zeta-Jones. Zagrała wybitnie, udało jej się doskonale ukazać chłodny charakter i osobowość swojej bohaterki. To znana i ceniona piosenkarka, która zyskała jeszcze większy rozgłos po tym jak trafiła do więzienia. Wkrótce prasa traci nią jednak zainteresowanie, gdy Billy Flynn podejmuje się obrony Roxie Hart. Odtwórczyni jej roli, Renée Zellweger zagrała przekonująco i wiarygodnie. Znakomicie przedstawiła naiwność i delikatność swojej postaci. Również warto wyróżnić Queen Latifah jako strażniczkę więzienną, Matron ‘Mama’ Morton. Jej partie wokalne szczególnie przypadły mi do gustu. Richard Gere wystąpił jako Billy Flynn. Jego bohater jest podstępny i nie zawaha się przed niczym, aby osiągnąć wyznaczony cel. Aktor spisał przyzwoicie, myślę, że dobrze pasował do tej roli. Dzieło wydaje się odwoływać i szydzić z problemów współczesnego świata. Sława i pieniądze to dla niektórych najważniejsze wartości, to właśnie dzięki nim bohaterowie wygrywają wolność.

„Chicago” to bardzo dobry film z przeciętną historią, ale piękny artystycznie. Polecam przekonać się o jego zaletach.
Ocena: 8/10

7 komentarzy:

  1. Widze, ze podobnie jak ja deceniasz ten film. Moją recenzję znajdziesz na moim blogu: http://skazanynakino.blogspot.com

    A pamiętaj, żeby dodać na blogu projektu info ze obejrzałaś film :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię ten film, mimo tego, że rzeczywiście - fabularnie może pozostawić trochę do życzenia. Ale ta muzyka, ten taniec, te kobiety and all that jazz - cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Chicago" to dużo muzyki, tańca, świetna scenografia. Całość jest bardzo dobrze zrobiona, ale mnie nie powaliła na kolana. Nie przepadam za Renée Zellweger, choć głos ma niezły. O wiele bardziej podobała mi się Catherine Zeta - Jones i Queen Latifah. Na plus zasługuje więzienne tango, oraz Richard Gere, który mnie bardzo zaskoczył.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle mam ten film przed sobą ten film w Projekcie, ale przyznam szczerze, że jest to jedna z tych pozycji, których trochę boję się oglądać, bo z różnych powodów sądzę, że nie bardzo przypadnie mi do gustu. I pewnie tak odkładałbym to zawsze i nie obejrzał nigdy, gdyby nie to, że teraz muszę zobaczyć:)
    To co piszesz, że film jest słabo dopracowany fabularnie, jest niestety często powtarzającą się kwestią w musicalach. Bywają oczywiście wyjątki, ale niestety to jest jeden z głównych powodów dla którego omijam takie produkcje szerokim łukiem. Mam nadzieję, że zalety filmu wynagrodzą mi ten mankament, bo skoro twierdzisz, że pod względem artystycznym prezentuje się naprawdę dobrze, to myślę, że warto spróbować.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja będę miała ogromny problem z recenzją tego filmu bo za nim jakoś mocno nie przepadam, plus ciągle widuję go we fragmentach;/. Zgadzam się, że jest to dobry wizualnie, a niekoniecznie fabularnie film.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obejrzę głównie dla Zelweger, gdyż jestem jej wielkim fanem, poza tym film zapowiada się dosyć dobrze. Tylko jest jeden problem nie przepadam za musicalami i to może zaważyć na mojej ocenie :( Pozdrawiam i zapraszam do siebie na bloga + zapraszam do udziału w konkursie zorganizowanym we współpracy z Canal+! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. ja najpierw obejrzałem 'nine', który mocno mnie zawiódł. później długo zwklekałem z sięgnięciem po 'chicago' bojąc się wielkiego rozczarowania. koniec końców okazał się świetnym filmem z przegenialną muzyką. zastanawiałem się nawet czy o nim nie napisać, właściwie sam nie wiem czemu tego nie zrobiłem.. mimo to zapraszam: www.cinemuwi.blogspot.com
    no i do obserwowanych dodaję, oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń