sobota, 24 listopada 2012

Atlas chmur (2012), czyli wielowątkowe widowisko

tytuł oryginalny: Cloud Atlas
reżyseria: Tom Tykwer, Lana Wachowski, Andy Wachowski
scenariusz: Tom Tykwer, Lana Wachowski, Andy Wachowski
muzyka: Reinhold Heir, Johnny Klimek, Tom Tykwer
produkcja: Honkong, Niemcy, Singapur, USA
gatunek: dramat, sci-fi

Wyobraź sobie, że przeglądasz program telewizyjny. O tej samej godzinie będzie emitowane aż sześć filmów, które chcesz obejrzeć. Włączasz telewizor i niezdecydowany przeskakujesz po kanałach.

Właśnie do tego można porównać seans najnowszego dzieła rodzeństwa Wachowskich i Toma Tykwera. Z tą różnicą, że mnogość wydarzeń nie sprawia tutaj raczej problemu dla odbiorcy. „Atlas chmur” jest porywający i niesamowity, okazuje się również genialnie i bardzo zręcznie zrealizowany. Składa się aż z sześciu różnych wątków. Oczywistą trudność stanowiło zgrabne zmontowanie całości tak, aby widz się nie pogubił. Moim zdaniem, twórcom udało się to doskonale. Każdy wątek stanowi oddzielną, fascynującą, choć nieco chaotyczną historię. Dzieją się one w różnych miejscach, czasie i przestrzeni, wszystkie się jednak łączą i świetnie uzupełniają. Co najciekawsze, narracje przeplatają się ze sobą nawzajem. 



Rzadko się zdarza, aby jeden aktor grał tyle ról:

Tom Hanks - Dr Henry Goose / Kierownik hotelu / Isaac Sachs / Dermot Hoggins / Aktor grający Cavendisha / Zachry
Halle Berry  - Członkini plemienia / Jocasta Ayrs / Luisa Rey / Gość na indyjskim przyjęciu / Ovid / Meronym
Jim Broadbent - Kapitan Molyneux / Vyvyan Ayrs / Timothy Cavendish / Koreański muzyk / Prorok
Hugo Weaving - Haskell Moore / Tadeusz Kesselring / Bill Smoke / Pielęgniarz Noakes / Członek Rady Mephi / Stary Georgie
Jim Sturgess - Adam Ewing / Ubogi klient hotelu / Ojciec Megan / Szkocki góral / Hae-Joo Chang / Szwagier Zachriego
Doona Bae - Tilda / Matka Megan / Meksykanka / Sonmi-451 / Sonmi-351 / Prostytutka Sonmi
Ben Whishaw - Chłopak pokładowy / Robert Frobisher / Właściciel sklepu z płytami / Georgette / Współplemieniec
Keith David - Kupaka / Joe Napier / An-kor Apis / Prorok
James D'Arcy - Młody Rufus Sixsmith / Stary Rufus Sixsmith / Pielęgniarz James / Archiwista
 Xun Zhou - Talbot / Kierowniczka hotelu / Yoona-939 / Rose
David Gyasi - Autua / Lester Rey / Duophsyte
Susan Sarandon - Madame Horrox / Starsza Ursula / Yusouf Suleiman / Przeorysza
Hugh Grant - Wielebny Giles Horrox / Pracownik hotelu / Lloyd Hooks / Denholme Cavendish / Jasnowidz Rhee / Wódz Kona


Opowieści okazują się na swój sposób wyjątkowe i niezwykle absorbujące. Prezentują zupełnie odmienne style i gatunki. Można tu wyróżnić komedię, science fiction, thriller, czy melodramat.
Dla mnie, najbardziej fascynujące jest jednak śledzenie niewiarygodnych przemian aktorów. Grają oni po kilka różnych ról, każda wydaje się inna, ale w pewien sposób powiązana z poprzednią. Niektóre z nich są naprawdę ważne dla całej akcji, inne pojawiają się tylko przelotnie, w jednym ujęciu. „Atlas chmur” pokazuje, że charakteryzacja naprawdę czyni cuda. Niektóre osoby trudno jest rozpoznać, tak bardzo zmieniono ich wygląd. Obsada jest naprawdę imponująca, wszyscy poradzili sobie brawurowo. Moim zdaniem najlepiej spisał się jednak znany z roli Elronda, Hugo Weaving. Wcielił się on w sześć barwnych postaci, od złowieszczego Starego Georgie’go, przez płatnego zabójcę, aż po przerażającą pielęgniarkę w domu starców. Jego bohaterów cechuje zazwyczaj zły charakter i bezwzględność. Warto wyróżnić również wyśmienitego Toma Hanksa, którego chwilami nie można rozpoznać pod blond lub siwymi włosami. Pozytywnie zaskoczyła mnie też Halle Berry, Jim Sturgess i Jim Broadbent. Myślę, że największe filmowe przemiany przeszedł Hugh Grant, szczególnie jako jasnowidz Rhee i wódz plemienia Kona. Aktor znany głównie z komedii romantycznych zagrał bardzo dobrze, a to chyba jego pierwszy występ w takiej superprodukcji. 


Scenariusz jest znakomity i zadziwiający, zaskakuje i trzyma w napięciu. Przenosi nas do różnych miejsc w świecie i epok. Sprawia, że film ogląda się z dużą uwagą i ciekawością. Całość jest cudowna i naprawdę robi wrażenie. Niestety osobno, każda historia nie wydaje mi się zbyt skomplikowana i inspirująca. Szczególnie do gustu przypadł mi wątek muzyka Roberta Frobishera (Ben Whishaw) oraz nieszczęsnego Timothego Cavendisha (Jim Broadbent). Znajduje się tu sporo pseudofilozoficznych scen i bezsensownych dialogów. Można to zauważyć głównie w rozdziale o Sonmi, która głosi hasła o tym, jak 'wszystko jest połączone'. Zamiast głębokiego przesłania, takie monologi prezentują się raczej jako jeden wielki bełkot. Perfekcyjnie zrealizowana okazuje się także strona wizualna tej produkcji. Charakteryzacja jest kapitalna, kostiumy i scenografia zapierają dech. Ścieżka dźwiękowa jest fenomenalna i poruszająca, słucha jej się z czystą przyjemnością. Efekty specjalnie olśniewają i nie pozwalają ani na chwilę oderwać wzroku od ekranu.

„Atlas chmur” to bardzo dobre i oszałamiające widowisko. Z łatwością dałam się porwać jego szaleństwu. Naprawdę warte uwagi – polecam!
Ocena: 7/10

3 komentarze:

  1. Bardzo, bardzo czekam na ten film. Twoja opinia to oczekiwanie tylko podsyciła :)
    Dwayne

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tego filmu. Mam nadzieje, że uda mi się obejrzeć go w kinie.

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż, mnie te opowieści ani nie porwały, ani nie absorbowały. Bohaterowie - choć barwni - nie zdążyli mnie zainteresować na tyle, bym któremukolwiek kibicowała. Również zwróciłam uwagę na Hugo Weavinga - wspaniały aktor, świetna charakteryzacja.

    Film ciekawy, zrealizowany z rozmachem, z ciekawym przesłaniem, ale raczej na 6-6,5 niż 8/10:)

    Ale muzyka świetna:)

    OdpowiedzUsuń