środa, 9 stycznia 2013

Incepcja (2010), czyli między snem a jawą

tytuł oryginalny: „Inception”
reżyseria: Christopher Nolan
scenariusz: Christopher Nolan
muzyka: Hans Zimmer
produkcja: USA, Wielka Brytania
gatunek: sci-fi, thriller, surrealistyczny

Kto z nas nie chciałby wykreować własnego świata, dzięki któremu mógłby oderwać się od rzeczywistości, przeżyć coś niezwykłego? Sny. Temat jakże intrygujący i poruszający, szczególnie dla współczesnego twórcy filmowego. Christopher Nolan po raz kolejny udowodnił swój geniusz. Po zadziwiających dziełach, takich jak trylogia o Mrocznym Rycerzu, „Prestiż”, czy „Memento” przyszedł czas na „Incepcję”. Produkcja zrobiła na mnie niebywałe wrażenie i zapadła głęboko w pamięć. Nie spodziewałam się tak dobrego i świetnie zrealizowanego kina.

Dom Cobb (Leonardo DiCaprio) jest mistrzem w wydobywaniu cennych sekretów ukrytych głęboko w świadomości podczas fazy snu. Wtedy umysł człowieka jest najbardziej wrażliwy. Jego niepospolite zdolności sprawiły, że stał się ważnym szpiegiem, jak i również poszukiwanym zbiegiem. Za swoją pozycję zapłacił utratą wszystkiego, co kocha. Wkrótce otrzymuje szansę na odzyskanie straconego życia. Jego zespół stanowią: Arthur (Joseph Gordon-Levitt), Eames (Tom Hardy), Ariadne (Ellen Page) i zleceniodawca Saito (Ken Watanabe). Muszą dokonać rzeczy z pozoru niemożliwej: zaszczepić myśl w umyśle śpiącego. Na każdym kroku grozi im jednak niebezpieczeństwo, również z innego źródła.  


„Incepcja” to olśniewające i zapierające dech widowisko. Okazało się dla mnie emocjonujące i absorbujące. Zachwyca swoim ogromnym rozmachem szczególnie w scenach rozgrywających się we śnie. Akcja nieustannie trzyma w napięciu i często zaskakuje. Wizja kreatywnego twórcy wydała mi się szalona i skomplikowana. Podjął się naprawdę trudnego zdania, udało mu się we wspaniały sposób je zrealizować. Powstał cudowny, surrealistyczny obraz. Przeplatanie snu z jawą sprawiło, że film jest naprawdę wyjątkowy. Fascynująca fabuła wciągnęła i porwała mnie już od pierwszych minut. Produkcja jest zjawiskowa i doskonale przemyślana. Scenariusz okazał się wyśmienity i bardzo oryginalny. Historia o zaszczepianiu myśli śpiącego głęboko w jego podświadomości  jest zajmująca. Bohaterowie wchodzą coraz głębiej w poszczególne fazy snów, zatracając kontakt z rzeczywistością. Przedstawione wydarzenia zaciekawiły mnie i dały do myślenia. Na minus oceniam to, że nie mogliśmy dokładniej poznać każdej postaci. Najwięcej dowiadujemy się o Dom’ie Cobb’ie. 


Aktorstwo stanowi kolejną zaletę tego filmu. Ciężko mi określić kto zagrał najlepiej, wszyscy spisali się znakomicie. Leonardo DiCaprio wcielił się w rolę Doma Cobb’a. Jego bohater jest załamany stratą swojej ukochanej żony i nie może się z tym pogodzić. Praca zmusza go do ciągłych podróży, chociaż bardzo chciałby wrócić do domu. Aktor potrafił świetnie ukazać jego rozterki i sprzeczne emocje, które nim targają. Poradził sobie doskonale w duecie z Marion Cotillard. Warto zwrócić uwagę na Josepha Gordon-Levitt’a, odtwórcę roli Arthura. Zagrał brawurowo, stworzył bardzo pozytywną postać. Sprawił, że łatwo można darzyć go dużą sympatią. Szkoda, że nie dowiadujemy się o nim wiele. Obsada drugoplanowa jest imponująca. Tom Hardy, Ellen Page, Cillian Murphy, Ken Watanabe i Michael Caine spisali się fenomenalnie.

Dzieło urzekło mnie również swoim niesamowitym klimatem. Część wizualna jest tak dokładnie dopracowana, że wręcz nie można oderwać oczu od ekranu. Oczarowuje i naprawdę robi wrażenie. Nie ma tu jednak przesytu formy nad treścią. Oba elementy się raczej doskonale dopełniają. Piękna scenografia i kostiumy stanowią niezwykłą oprawę dla całej historii. Efekty specjalne są fenomenalne i na wysokim poziomie. Sprawiają, że produkcja jest jeszcze bardziej surrealistyczna.

„Incepcja” to fantastyczny film o zdumiewającej historii. Mimo, że od seansu minęło już sporo czasu, cały czas czuję się nim oczarowana. Zdecydowanie polecam!
Ocena: 10/10

6 komentarzy:

  1. Oglądałam w kinie i pamiętam, jakie niesamowite wrażenie na mnie zrobił. Muzyka prześwietna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście nie do końca jestem w stanie zrozumieć zachwytów nad Incepcją, która dla mnie jest jednym z gorszych filmów w dorobku Nolana. Oczywiście nie chciałbym tu zaraz pisać, że to kiepski film, bo wcale tak nie jest. Chris stworzył znakomite rozrywkowe kino, które trzyma w napięciu do samego końca (to chyba najważniejsze), które ogląda się z ciągłym zainteresowaniem i które zachwyca aktorstwem oraz efektami specjalnymi. Czepiam się tylko samej fabuły, która mocno zaciekawia, ale ostatecznie, im bardziej zagłębiamy się w kolejne poziomy snu bohaterów, tym więcej widać niedociągnięć, sprzeczności i braków logiki. Mam wrażenie, że Nolan się pogubił. Owszem, całkiem prawdopodobne, że to jednak ja czegoś nie zrozumiałem (ale jak do tej pory nikt nie podał mi racjonalnego kontrargumentu chociażby tłumaczącego fakt, że SPOILER!
    skoro w Limbo wystarczyło się zabić, żeby powrócić, jak przecież zrobili Leo i Marion, to o co tyle krzyku i strachu wobec Limbo?)
    KONIEC SPOILERA!
    Dlatego choć zawsze na Incepcji bawię się świetnie, to jednak mam nieodparte wrażenie obcowania z kinem przekombinowanym.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wydarzenie, które wspomniałeś we spoilerze również mnie zdziwiło i nie do końca było logiczne, ale mimo wszystko bardzo mi się podobał film :)

      Usuń
  3. DiCaprio gra tam wyśmienicie, ogółem produkcja na bardzo duży plus :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię ten film. A jako fanka Nolana przymykam oko na błędy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten film był rewelacyjny, a mój Leo boski jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń