niedziela, 8 września 2013

Królewna Śnieżka i Łowca (2012), czyli koniec z niewinnością

tytuł oryginalny: „Snow White and the Huntsman”
reżyseria: Rupert Sanders
scenariusz: Evan Daugherty, Hossein Amini, John Lee Hancock
muzyka: James Newton Howard
produkcja: USA
gatunek: fantasy, przygodowy

Ostatnimi czasy panuje moda na luźne adaptacje znanych powieści, bajek i baśni. Niekiedy takie odświeżenie konwencji okazuje się wyjątkowo trafne i zaskakujące, innym razem jednak wypada kiepsko i nieprzekonująco. „Królewna Śnieżka i Łowca” miała premierę rok temu, ale po seansie zdecydowałam, że nie mogę pozostać wobec niej obojętna.

Królowa Ravenna (Charlize Theron) stara się za wszelką cenę pozostać młodą i piękną. Włada całą krainą żelazną ręką i nikt nie próbuje się jej sprzeciwiać. W najwyższej wieży więzi prawowitą dziedziczkę tronu, królewnę Śnieżkę (Kristen Stewart). Pewnego dnia magiczne lustro informuje ją, że dziewczyna jest piękniejsza od niej i że przez to traci swoją siłę. Ravenna postanawia ją zgładzić i w pogoń za zbiegłą wysyła nieustraszonego Łowcę (Chris Hemsworth). Sprzeciwia się on jednak rozkazom i obiecuje Śnieżce pomoc w pokonaniu złej królowej.


Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że Rupert Sanders stara się nadać swojemu dziełu podniosły i monumentalny charakter. Wszelkie próby kończą się jednak jednoznaczną porażką, gdyż skutecznie uniemożliwia mu to nielogiczna i chwilami całkiem bezsensowna fabuła. Można by to jeszcze znieść w naiwnej, bajkowej historyjce. Film zupełnie odbiega od oryginału, staje się niespójnym i nudnym fantasy. Nie wywołuje żadnych emocji, nie da się utożsamić z żadną z postaci, bo wszystkie są płaskie i jednowymiarowe. Akcja zamiast stopniować napięcie i prowadzić do oszałamiającego finału, okazuje się zupełnie przewidywalna i monotonna. Scenariusz jest beznadziejny i źle skonstruowany, a dialogi ogromnie nienaturalne.


Najbardziej zaskoczyła mnie jednak wtórność tej produkcji, nie ma w niej praktycznie nic odkrywczego. Wszystko już kiedyś było! Moją uwagę zwróciło to, jak wiele scen i wątków jest tutaj, nie zaczerpniętych, ale żywcem wziętych z innych obrazów. Zła królowa, która żywi się sercami młodych kobiet i dzięki temu zachowuje młodość, do złudzenia przypomina zachowanie czarownic z „Gwiezdnego Pyłu”. Śnieżka-wybraniec, traktowana niemal jak Harry Potter. Skacze z urwiska do morza i udaje jej się uciec z pomocą konia – jak Aragorn z „Władcy Pierścieni”, który cudem przeżywa po upadku do wody. Rumak tonący w głębokim błocie, tak samo jak w „Niekończącej się opowieści”. Krasnoludy, Śnieżka i Łowca wędrujący w górach zupełnie jak Drużyna Pierścienia, nawet ujęcia z kamer wydają się podobne. Dziewczyna witająca się z białym jeleniem w lesie, który z szacunkiem kłania się przed nią – jak Hardodziob przed Harry’m. Przemowa królewny zagrzewająca strachliwych ludzi do walki brzmiała niemal jak ta przed ostateczną bitwą z armią Mordoru. Rozumiem, gdyby zastosowano kilka subtelnych nawiązań do znakomitych dzieł tego gatunku, ale nie kopiowano poszczególne sceny!


Aktorstwo przedstawia podobny poziom, co sam film – niczym nie zaskakuje i nie zachwyca. U Kristen Stewart jak zwykle nie można mówić o jakiejkolwiek grze. Nie ma się czemu dziwić, skoro trudność sprawia jej nawet zamknięcie ust. Prezentuje, więc cały czas jeden ogłupiały wyraz twarzy, sprawiając, że jej bohaterka staje się kompletnie nieprzekonująca. Na początku uważałam, że wszyscy mówią o pięknie wewnętrznym Śnieżki, czyli czystości i niewinności. Dalsza część produkcji wydaje się jednak temu przeczyć, ponieważ królewna zachęca do walki, nawet sama przywdziewa zbroję i dobywa miecz. Nie mam, więc pojęcia na czym polega tutaj zamysł i niezwykłość tej postaci. Chris Hemsworth w roli Łowcy prezentuje jedynie muskulaturę i spojrzenia znad nastroszonych brwi. Charlize Theron jako Ravenna spisała się najlepiej z całej obsady, mimo to jej gra aktorska nie jest powalająca i wybitna.


Pomimo dużej ilości wad i nieścisłości, strona wizualna powoduje, że produkcja nie jest jednak totalną porażką. Twórcy brak sensownego pomysłu nadrabiają solidnymi efektami specjalnymi, ładnymi kostiumami, świetną scenografią i  niezłą charakteryzacją. Gdy Śnieżka trafia do barwnego lasu wróżek pełnego dziwacznych stworzeń i roślin, całość wydaje się jednak wyjątkowo sztuczna i nieco kiczowata. Wrażenie robią za to przemiany królowej i niektóre mroczne sceny. Warto wyróżnić także przyjemną w odbiorze muzykę Jamesa Newtona Howarda, a w szczególności cudowny utwór „Breath of Life” Florence + The Machine. Prawdziwa perełka! Od strony artystycznej, dzieło przedstawia więc całkiem dobry poziom.

„Królewna Śnieżka i Łowca” zdecydowanie nie jest godnym uwagi filmem. Niewiele tu logiki, Kristen Stewart denerwuje, a całość jest bardzo pretensjonalna. Nie polecam!
Ocena: 3/10

3 komentarze:

  1. oglądałam i jestem bardzo rozczarowana filmem - trójka właściwa ocena :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden z najgorszych przygodowych filmów jakie miałem okazje obejrzeć, zdecydowanie nie polecam.
    Pozdrawiam
    Ebooki4u

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak tak tak! Dokładnie!
    Jak wędrowali przez te ładne krajobrazy tylko muzyki z lotra brakowało. Nawet przez strumyczek przechodzili podobny :/

    Pragnę dodać jeszcze krytykę bezpłciowych minimków wyłażących z ptaków
    I podreślić bezsens przemowy Śnieżki, może to pełne patosu było, ale sensu w tym brakowało: "żelazo się stopi ale nie pozostanie w bezruchu! ... ogień waszych serc, w którym wykujemy miecze!"
    WTF O.o

    OdpowiedzUsuń