niedziela, 23 marca 2014

Frances Ha (2012), czyli z uśmiechem wobec życia

tytuł oryginalny: „Frances Ha”
reżyseria: Noah Baumbach
scenariusz: Noah Baumbach, Greta Gerwig
produkcja: USA
gatunek: dramat, komedia

Kino zapewnia nam nie tylko niezapomniane przeżycia i emocje, ale także czystą rozrywkę i przyjemność. Nie trzeba przecież zawsze sięgać po poważny i trudny w odbiorze repertuar, który wymaga dużo skupienia i uwagi. Często lepiej można odpocząć i poprawić sobie humor, oglądając coś bardziej przystępnego o lżejszej tematyce. Do tego rodzaju dzieł należy niewątpliwie „Frances Ha”.

Frances (Greta Gerwig) ma dwadzieścia siedem lat i marzy o karierze profesjonalnej tancerki. Wciąż pracuje jako praktykantka, a chciałaby w końcu osiągnąć sukces i sławę. Nie zdaje sobie sprawy z upływu czasu i wciąż żyje chwilą. Mieszka ze swoją najlepszą przyjaciółką Sophie (Mickey Sumner), z którą uwielbia bezmyślnie spędzać czas. Są dla siebie najważniejsze i zupełnie nierozłączne. Frances musi zastanowić się wreszcie nad swoją przyszłością, gdy nagle współlokatorka postanawia się wyprowadzić.


„Frances Ha” jest niezobowiązującym i wyjątkowo optymistycznym filmem, który skutecznie umila nastrój. Historia okazuje się nieskomplikowana, ale jednocześnie pełna różnorodnych i silnych emocji. Choć nie zapewnia zaskoczeń i jakichkolwiek zwrotów akcji, wciąga i ma w sobie ogromny urok. Akcja okazuje się dość jednostajna, a wydarzenia składają się na inspirujący obraz życia pewnej szalonej, pomysłowej i trochę niedojrzałej kobiety. Z ekranu bije ogromna radość i beztroska, która sprawia, że przekaz dzieła jest niezwykle pozytywny. Brak rozwoju wątku miłosnego wychodzi mu ostatecznie na dobre i pozwala twórcom nie popaść w schematyczność. Skupiają się głównie na ciekawym motywie przyjaźni i nieustannego poszukiwania własnego miejsca w świecie. Te bliskie nam zagadnienia, chociaż tak codzienne i nieoryginalne, spajają wszystkie elementy w spójną i komplementarną całość.


Twórcy wydają się zupełnie świadomi swoich ograniczeń i możliwości. Wykorzystują tutaj czarno-białe zdjęcia, które doskonale nadają się do kameralnych, aspirujących do miana ambitnego kina filmów. W ten sposób starają się, żeby pod względem stylistyki „Frances Ha” w jakiś sposób wyróżniała się na tle innych. Problem w tym, że nie oferuje ona niczego odkrywczego i nie zadziwia. Ograniczona i skromna w użytych środkach forma doskonale współgra jednak z prostotą treści. Muzykę dobrano udanie, scenografia nie przykuwa za to zupełnie uwagi. Pomimo szarej i jak mogłoby się wydawać nieco ponurej warstwy wizualnej, kontrastowo, dzięki niej opowieść okazuje się niezwykle barwna i wesoła. Udało mi się naprawdę wczuć w całą atmosferę, dzięki czemu seans stał się dla mnie miłym i przyjemnym przeżyciem. Nie jestem tylko pewna, na jak długo pozostanie mi w pamięci.


Tytułowa bohaterka próbuje wreszcie odnaleźć swoje miejsce i jednocześnie cieszyć każdą chwilą. Czerpie niezwykłą przyjemność z tańca, dysponuje beztroskim i lekkim podejściem do życia. Uświadamia sobie, że stanowi ono pasmo zarówno sukcesów, jak i rozczarowań. Pomimo wszystkich niepowodzeń, bohaterka jednak nie poddaje się i szuka kolejnych szans, żeby w końcu osiągnąć sukces i spełnienie. Własną drogą wytrwale dąży do celu i chce się realizować. Najważniejszą wartością jest dla niej prawdziwa przyjaźń, która powoduje, że nie szuka nawet szczęścia w miłości. Greta Gerwig jest współautorką scenariusza, a także odtwórczynią tytułowej roli. Spisała się przekonująco i udało jej się zarazić widzów swoim niezwykle pozytywnym podejściem do życia. Nie można jej z pewnością odmówić ogromnego poczucia humoru. Rola Frances wymagała od niej jednak głównie naturalności, a nie poświęceń czy wybitnych umiejętności aktorskich. Zaskoczyła za to dużą charyzmą i pewnością siebie, które pozwoliły jej stworzyć naprawdę wiarygodną postać.

„Frances Ha” należy właściwie do Grety Gerwig, która na 1,5 godziny pozwala widzowi się zrelaksować i przypomina, że kino to także dobra zabawa. Polecam obejrzeć w wolnym czasie.
Ocena: 6/10

1 komentarz:

  1. Zwiastun bardzo sympatyczny. :) Od czasu do czasu lubię obejrzeć takie spokojne, optymistyczne filmy. Chyba już wiem, co będę oglądać w sobotni wieczór.
    Pozdrawiam,
    Monika

    OdpowiedzUsuń