niedziela, 13 kwietnia 2014

Hannibal (2013) - serial, czyli krwawa rozgrywka


Hannibal Lecter przez lata wykształcił sobie miano postaci niemal kultowej i osławionej. Nakręcono już wiele filmów, w których różni aktorzy starali się stworzyć niezapomniane wizerunki psychopatycznego mordercy i kanibala. W historii kinematografii na stałe zapisał się niewątpliwie występ Anthony’ego Hopkinsa. Bryan Fuller postanowił spojrzeć na wszystko z jeszcze innej perspektywy i przedstawić własną wizję, co zaowocowało jak do tej pory w dwa sezony serialu „Hannibal”.

Will Graham (Hugh Dancy) odchodzi z FBI z powodu załamania nerwowego i zostaje wykładowcą kryminalistyki na akademii policyjnej. Dysponuje nieograniczoną wyobraźnią i zdolnością wczucia się w umysł każdego, nawet psychopaty i zabójcy. Potrafi w myślach odtworzyć ich zbrodnie i dojść do wielu istotnych wniosków. Gdy dochodzi do serii brutalnych morderstw, w których ofiary zostają pozbawione narządów wewnętrznych, prowadzący sprawę Jack Crawford (Laurence Fishburne) proponuje Willowi posadę w charakterze niezależnego konsultanta FBI. Do współpracy przydziela mu wybitnego psychologa i entuzjastę sztuki gotowania dr Hannibala Lectera (Mads Mikkelsen), który ma pomóc mu utrzymać równowagę i spokój.


„Hannibal” to znakomite i absolutnie przejmujące dzieło. Tym, co decyduje o jego ogromnym sukcesie jest bez wątpienia wyśmienity i niepokojący klimat. Twórcy korzystają z licznych kontrastów, zestawiając ze sobą finezję i grację oaz brutalność i przemoc. Konsekwentnie i z rozmysłem budują napięcie, z każdym odcinkiem ono wzrasta. Stosują ostrą i jakby mechaniczną, upiorną ścieżkę dźwiękową oraz utwory z muzyki klasycznej, które w nowatorski sposób podkreślają tematykę. Atmosfera wydaje się naprawdę gęsta, również dzięki perfekcyjnym kadrom i pięknym, artystycznym zdjęciom. Montaż oraz efekty specjalnie robią wrażenie i splatają ze sobą wszystkie wątki. Serial przeznaczony jest dla odpornych odbiorców o mocnych nerwach, którzy nie brzydzą się i są w stanie znieść wiele makabrycznych scen. Pomysłowość i fantazja twórców nie zna bowiem granic. Wciąż prześcigają się najwyraźniej w wymyślaniu coraz to dziwniejszych i okropniejszych zbrodni, które sprawcy traktują często jak osobiste dzieło sztuki.


Po „Hannibala” sięgnęłam właściwie głównie z powodu dłuższej przerwy w emisji „Supernatural”. Muszę przyznać, że na początku miałam poważne wątpliwości, czy tematyka będzie mi odpowiadać. W końcu ciekawość i żądza wrażeń przezwyciężyły jednak wahanie. Po pierwszych dwóch odcinkach zastanawiałam się do czego tak naprawdę zmierza cała akcja. Will od razu rozpracowuje bowiem przestępstwa i bez większego śledztwa odnajduje sprawcę. Wydawało mi się, że przez dar, którym dysponuje fabułę pozbawiono sensu i zmarnowano ogromny potencjał kryminalny. Później moja opinia gwałtownie uległa zmianie, zwróciłam uwagę na szczegóły i zadziwił mnie rozwój wydarzeń. Po trzecim epizodzie całkowicie porwała mnie już ta mroczna i intrygująca opowieść. Czas każdego odcinka jest maksymalnie wykorzystany i nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek dłużyzny. Dzięki temu po seansie, nie towarzyszy uczucie niedosytu, choć apetyt na kolejne tylko rośnie.


Mads Mikkelsen już ze względu na swoją specyficzną urodę, idealnie pasuje do roli dr Hannibala Lectera. Jego najważniejsza cecha to nieprzewidywalność, gdyż nie można się domyśleć, jaki następnie wykona ruch. Pod maską opanowanego dżentelmena i wykształconego człowieka z klasą, kryje się prawdziwe oblicze mężczyzny, który wywyższa się nad innych i ceni jedynie własne pragnienia. Wiedziony ciekawością i brakiem jakichkolwiek zahamowań, stara się za wszelką cenę dążyć do swoich celów. Uwielbia mieć kontrolę nad sytuacją i manipulować ludźmi dookoła. Celebruje cały proces przygotowywania posiłku, który stanowi istotny i charakterystyczny element każdego odcinka. Mikkelsen wykorzystał sprawdzony wzór na psychopatę i za radą samego Hopkinsa, zagrał go jak normalną osobę. Stworzył wokół siebie wyczuwalną aurę tajemniczości i niepokoju. Hannibal jest chłodny i poważny, traktuje wszystkich z charakterystyczną dozą wyniosłości. Sieje grozę i wywołuje strach czasem nawet u widza. Pomimo swojej powściągliwej postawy bije od niego bezwzględność i brutalność. Zapamiętam to jako naprawdę elektryzujący występ.


Co zaskakujące, najciekawszym bohaterem całego serialu nie okazuje się przerażający Hannibal, ale spostrzegawczy Will Graham. Bryan Fuller podjął niezwykle trafną, choć ryzykowną decyzję, wysuwając na pierwszy plan tę pozornie jednowymiarową, ale w rzeczywistości iście fascynującą postać. Na przestrzeni odcinków zmienia się i ewoluuje, dzięki czemu widz dowiaduje się o nim coraz więcej. Hugh Dancy zagrał wybitnie i zasłużył na duże uznanie. Świetnie ukazał wahania nastrojów, zimne opanowanie i niestabilność mężczyzny. Potrafił zagrać zarówno powściągliwie, unikając wzroku innych ludzi i kryjąc się w sobie, jak i z charyzmą, wyzwalając ukryte instynkty. Ujawnił szeroką gamę emocji, od wycofania i spokoju, poprzez strach, determinację, desperację aż do gniewu i porywów szaleństwa. Aktor przede wszystkim doskonale panuje nad swoim bohaterem, dzięki czemu okazuje się niesamowicie przekonujący i wiarygodny.


„Hannibal” bezpośrednio wpływa na widza i wywołuje w nim wiele różnorodnych emocji. Czasem może on nie być do końca przygotowany na to, co ujrzy na ekranie. Źródłem największych sprzeczności szybko okazuje się oczywiście postać samego dr Lectera, którego intencje pozostają nieoczywiste. Wzbudza zarówno zainteresowanie, jak i pogardę. Serial pochłania uwagę i wręcz nie pozwala się oderwać. Umożliwia bliższe poznanie bohaterów, którzy są wyjątkowo złożonymi osobowościami. Fabuła skupia się na niebezpiecznej rozgrywce dwóch błyskotliwych umysłów. Pasjonujące historie splatają się ze sobą i składają się w jedną dość spójną całość. Dawno nie zyskałam tylu wrażeń i liczę, że każdy kolejny seans okaże się równie pasjonującym przeżyciem. Niekonwencjonalność fabuły, dopracowana warstwa audiowizualna, stylowa estetyka i nietuzinkowy nastrój sprawiają, że dzieło jest wspaniałe i solidnie zrealizowane.

„Hannibala” polecam jedynie osobom o wytrzymałym i szukającym silnych emocji. Ja się nie zawiodłam i z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.
Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz