niedziela, 22 lutego 2015

Moje przewidywania oscarowe 2015


Najlepszy film
Wygra: „Boyhood”
Najbardziej zasługuje na wygraną: „Grand Budapest Hotel”
Trzeba przyznać, że w tym roku każdy nominowany w głównej kategorii film jest przynajmniej dobry. Najniższa ocena jaką wystawiłam to 7, a najwyższa – 9. Wydaje mi się, że statuetkę otrzyma „Boyhood”, który do tej pory zgarnął już wiele najważniejszych nagród, m.in. Złotego Globa i BAFTA. Zdjęcia trwały kilka dni co roku przez około 11 lat. Choć fabuła jest nieco banalna, obserwowanie dorastania głównego bohatera na ekranie okazuje się ciekawym doświadczeniem. Ta uniwersalność i szczerość sprawiają, że produkcja ma większe szanse na Oscara niż niekonwencjonalny „Birdman”. Istotnym konkurentem może się okazać genialny „Whiplash”, a nawet „Gra tajemnic”, gdyż historie oparte na faktach cieszą się uznaniem wśród członków Akademii (patrz: „Zniewolony. 12 Years a Slave”). Moim ulubieńcem pozostaje piękny i fascynujący „Grand Budapest Hotel”. „Snajper”, „Selma” i „Teoria wszystkiego” nie mają właściwie szans. Brakuje nominacji dla „Interstellar” Christophera Nolana.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy
Wygra: Michael Keaton – „Bridman”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Michael Keaton – „Bridman”
Wciąż nie jestem pewna czy Oscar nie powędruje do Eddie’go Redmayne za niezwykłą rolę w „Teorii wszystkiego”. Razem z Felicity Jones uratowali ten film, sam w sobie wydaje się on bowiem nudnawy i zupełnie przeciętny. Trzymam jednak kciuki i wierzę, że Michael Keaton zdobędzie nagrodę. Jego kreacja w „Birdmanie” jest zaskakująca i dopracowana. Pojedynek rozegra się praktycznie tylko pomiędzy nimi dwoma. Ogromnie się cieszę z nominacji dla Benedicta Cumberbatcha, którego cenię i uwielbiam, ale Keaton okazał się lepszy. Bradley Cooper zgrał z kolei tylko dobrze, a Steve Carell w „Foxcatcher” nie pokazał nic szczególnego (zresztą to raczej postać drugoplanowa). Gdzie się podział Jake Gyllenhaal – „Wolny strzelec”?

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa
Wygra: Julianne Moore – „Still Alice” aka „Motyl Still Alice”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Julianne Moore – „Still Alice” / Rosamund Pike – „Zaginiona dziewczyna”
To chyba jedna z najmocniejszych kategorii. Wszystkie panie pokazały na co je stać i spisały się wspaniale. Mam nadzieję, że piąta nominacja w karierze Julianne Moore wreszcie przyniesie jej Oscara, bo zdecydowanie na niego zasługuje. Za rolę kobiety cierpiącej na przedwczesnego Alzheimera otrzymała już Złotego Globa i myślę, że teraz też nie znajdzie sobie równych. Dlaczego w tym roku nie zwrócono uwagi na filmy, których główne bohaterki to kobiety? Jakim cudem elektryzująca „Zaginiona dziewczyna” ma tylko jedną nominację? Rosamund Pike zaliczyła najlepszy występ w swoim życiu. W „Dwa dni, jedna noc” Marion Cotillard ujawniła całą gamę emocji i zagrała wyśmienicie, a Reese Witherspoon w „Dzikiej drodze” udowodniła, że jest świetną aktorką. Felicity Jones nie pozostała z kolei w cieniu Redmayne’a.

Najlepszy aktor drugoplanowy
Wygra: J.K. Simmons – „Whiplash”
Najbardziej zasługuje na wygraną: J.K. Simmons – „Whiplash” / Edward Norton – „Birdman”
J.K. Simmons jest niemal bezkonkurencyjny. W „Whiplash” przedstawił kilka oblicz i okazał się kompletnie nieprzewidywalny. Dajcie mu tego Oscara, bo naprawdę na niego zasługuje. Z drugiej strony kibicuję także Edwardowi Nortonowi, który powinien wygrać już od czasu „Lęku pierwotnego”. Mark Ruffalo jest nominowany za chyba najlepszą rolę w swoim dorobku w „Foxcatcher”. Robert Duvall w filmie „Sędzia” był bardzo dobry, a Ethan Hawke w „Boyhood” niczym się nie wyróżnił.

Najlepsza aktorka drugoplanowa
Wygra: Patricia Arquette – „Boyhood”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Emma Stone – „Birdman”
Szczerze mówiąc, Oscar dla Emmy Stone to mój subiektywny wybór, gdyż należy ona do moich ulubionych aktorek. Gdy zobaczyłam, że nominowano ją pośród tak znanych i doświadczonych już aktorek, ogarnęło mnie ogromne szczęście. W „Birdmanie” pokazała się z innej strony niż zwykle. Patrcia Arquette wydaje się niemal oczywistą zwyciężczynią, z czego jestem też całkiem zadowolona. Meryl Streep mogłaby zagrać drzewo, a i tak byłaby to oscarowa rola. Tym razem odznaczono ją za kiepskie „Tajemnice lasu”, gdzie brawurowo wcieliła się w postać wiedźmy. Laura Dern w „Dzikiej drodze” poradziła sobie dobrze, a Keira Knightley w „Grze tajemnic” okazała się przeciętna. Myślę, że tutaj nie doczekamy się żadnych niespodzianek.

Najlepszy reżyser
Wygra: Richard Linklater – „Boyhood”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Richard Linklater – „Boyhood” / Wes Anderson – „Grand Budapest Hotel”
Richard Linklater jest jednocześnie autorem scenariusza, jak i reżyserem. Jego „Boyhood” to intrygujący, choć ryzykowny projekt, który ostatecznie zdobył uznanie krytyków i publiczności. Tym, co decyduje o wyjątkowości tej produkcji wydaje się przede wszystkim historia jego powstania. W ciągu 2 godzin i 40 minut poznajemy najważniejsze wydarzenia z życia pewnej rodziny. Pierwsza połowa mnie porwała, ale druga już nieco znudziła. Wes Anderson to fantastyczny twórca o nieograniczonej wyobraźni. „Grand Budapest Hotel” stanowi popis pomysłowości oraz esencję jego niepowtarzalnego i cudownego stylu. Baśniowość, (czarny) humor i piękna strona wizualna chwilami zapierają dech. Alejandro González Iñáritu zrealizował ciekawą wizję i sprawił, że „Birdman” przekształcił się w oryginalne i wymagające dzieło.

Najlepszy scenariusz adaptowany
Wygra: Graham Moore – „Gra tajemnic”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Graham Moore – „Gra tajemnic” / Damien Chazelle – „Whiplash”
„Gra tajemnic” porwała mnie, rozbawiła i wzruszyła – niezwykła opowieść o wybitnym człowieku. „Whiplash” jest nieschematyczny i pasjonujący. Oba scenariusze w równym stopniu zasługują na Oscara. Dziwi mnie nominacja dla Anthony’ego McCartena – „Teorię wszystkiego”, gdyż ten film nie powala, a scenariusz to zdecydowanie jeden z jego słabszych elementów. „Snajper” okazuje się emocjonującym kinem wojennym, ale Jason Hall raczej nie zwycięży. „Wady ukrytej” Paula Thomasa Andersona jeszcze nie oglądałam. Gdzie nominacja dla Gillian Flynn za „Zaginioną dziewczynę”?

Najlepszy scenariusz oryginalny
Wygra: Alejandro González Iñáritu, Nicolás Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo – „Birdman”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Alejandro González Iñáritu, Nicolás Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo – „Birdman”
Twórcy „Birdmana” łamią konwencje i nie boją się szokować. Akcja niemal cały czas rozgrywa się we wnętrzu mrocznego teatru, kryjącego w sobie sekrety i problemy bohaterów. Genialny pomysł i wyszukana forma sprawiają, że fabuła przykuwa uwagę. Konkurencja w tej kategorii jest bardzo silna, a szanse niemal wyrównane. Ucieszyłabym się też ze statuetki dla Wesa Andersona i Hugo Guinnessa za barwny „Grand Budapest Hotel”. Jedyną nominację ma właśnie w tej kategorii „Wolny Strzelec” za emocjonujący scenariusz Dana Gilroy’a.

Najlepsza animacja
Wygra: „Jak wytresować smoka 2”
Najbardziej zasługuje na wygraną: „Wielka szóstka”
W tym roku niewystarczająco się postarałam i widziałam tylko dwa filmy animowane. Oscara bez wahania wręczyłabym „Wielkiej szóstce”, która ujęła mnie historią, postaciami i muzyką. Wrażenia z seansu okazały się niezapomniane. Wydaje mi się, że pokona ją jednak „Jak wytresować smoka 2”. Ach, te smoki… Podczas oglądania nie mogłam przestać się nimi zachwycać. Cudowna warstwa artystyczna, ale fabularnie jest już trochę słabiej.

Najlepszy film nieanglojęzyczny
Wygra: „Ida”
Najbardziej zasługuje na wygraną: „Mandarynki”
Niestety, nie zdążyłam obejrzeć jeszcze „Lewiatana” i „Dzikich historii”. Zaskakująco dużo emocji wywołały u mnie „Mandarynki”, które opowiadają mocną historię. Popłakałam się podczas seansu. Statuetki pewnie jednak nie dostaną. Spokojnie, trzymam mocno kciuki również za „Idę” i świetnie, jeśli wygra, choć film mnie szczególnie nie porwał. Paweł Pawlikowski, Łukasz Żal, Agata Kulesza i Agata Trzebuchowska w ostatniej chwili dotarli do Hollywood. Planują iść na żywioł, gdyż panie, o dziwo, nie otrzymały nawet zaproszeń na galę.

Najlepsze zdjęcia
Wygra: Emmanuel Lubezki – „Birdman
Najbardziej zasługuje na wygraną: Emmanuel Lubezki – „Birdman
Zdjęcia z „Idy” są przepiękne i oryginalne. Zasługiwałyby na Oscara, gdyby nie znakomita praca kamery w filmie „Birdman”. Długie, często nawet kilkunastominutowe sceny i intrygujące ujęcia nadają jeszcze większej wartości jego stronie wizualnej. Jeżeli Emmanuel Lubezki nie dostanie nagrody, to chyba się zdenerwuję (chyba, że ewentualnie na rzecz Ryszarda Lenczewskiego i Łukasza Żala).

Najlepszy montaż
Wygra: Tom Cross – „Whiplash”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Tom Cross – „Whiplash”
Odtwórca głównej roli w „Whiplash” uczył się praktycznie od podstaw gry na perkusji specjalnie do filmu. Musiał grać skomplikowane kompozycje, które wymagały od niego wysokich umiejętności. Kręcono je zatem wiele razy i niejednokrotnie sklejano razem udane fragmenty z różnych prób. Stworzenie spójnych i płynnych występów z różnych kawałków wydaje się bardzo trudnym zadaniem. Tom Cross podołał mu i sprawił, że „Whiplash” ogląda się wprost znakomicie. Zwycięstwo należy się bez wątpienia.

Najlepsza scenografia
Wygra: Adam Stockhausen i Anna Pinnock – „Grand Budapest Hotel”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Adam Stockhausen i Anna Pinnock – „Grand Budapest Hotel”
„Grand Budapest Hotel” to artystyczna (i nie tylko) perełka. Całość jest niezwykle dopieszczona i wprost przepiękna. Różnorodność barw i wiele szczegółów w dekoracjach sprawiają, że scenografia jest rzeczywiście godna Oscara. Warto zwrócić uwagę jeszcze na pracę Nathana Crowley’a i Gary’ego Fettisa w „Interstellar” oraz Dennisa Gassnera i Anny Pinnock w „Tajemnicach lasu”.

Najlepsze kostiumy
Wygra: Anna B. Sheppard i Jane Clive – „Czarownica”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Anna B. Sheppard i Jane Clive – „Czarownica”
Kolejny polski akcent wśród nominowanych przez Amerykańską Akademię Filmową, czyli Anna Biedrzycka-Sheppard, która stworzyła kostiumy do takich dzieł jak: „Pianista”, „Bękarty wojny”, „Lista Schindlera” czy „Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie”. Dzięki niej, Angelina Jolie prezentuje się wprost epicko jako Maleficient. Miejmy nadzieję, że ten wybór okaże się oczywisty.

Najlepsza charakteryzacja i fryzury
Wygra: Frances Hannon i Mark Coulier - „Grand Budapest Hotel”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Frances Hannon i Mark Coulier - „Grand Budapest Hotel”
Doklejany nos Steve’a Carrella raczej nie powinien stanąć na przeszkodzie, żeby i w tej kategorii „Grand Budapest Hotel” zebrał laury za stronę wizualną. Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie ma wyróżnienia dla „Hobbita”? Za charakteryzację krasnoludów, orków i elfów Oscar należy się bardziej niż trójce tegorocznych nominowanych razem wziętych.

Najlepsza muzyka oryginalna
Wygra: Alexandre Desplat – „Gra tajemnic”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Hans Zimmer – „Interstellar”
Cieszę się bardzo z dwóch nominacji dla Alexandra Desplata i wydaje mi się, że zgarnie nagrodę za „Grę tajemnic”, ale to tylko strzał. Najbardziej podoba mi się jednak ścieżka dźwiękowa z „Interstellar”, który jest po prostu niesamowitym filmem. Zadowoliłyby mnie jednak oba werdykty.

Najlepsza piosenka
Wygra: John Stephens i Lonnie Lynn – „Glory” z filmu „Selma”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Gregg Alexander i Danielle Brisebois – „Lost Stars” z filmu „Zacznijmy od nowa”
Tegoroczne nominacje mnie zaskoczyły i to niestety negatywnie. Brak nominacji dla cudnej i klimatycznej piosenki „The Last Goodbye” Billy’ego Boyda z „Hobbita: Bitwy Pięciu Armii” mnie zszokował. Za każdym razem jak jej słucham się wzruszam. Szkoda także, że zbrakło miejsca dla utworu „The Hanging Tree” Jamesa Newtona Howarda w wykonaniu Jennifer Lawrence. Stawiam, że Oscara zgarnie „Glory” z filmu „Selma” za przekaz, choć nie jestem pewna. W sumie to mi wszystko jedno. „Everything is Awesome” – seriously though?

Najlepszy dźwięk
Wygra: Craig Mann, Ben Wilkins i Thomas Curley – „Whiplash”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Craig Mann, Ben Wilkins i Thomas Curley – „Whiplash”
„Whiplash” jest doskonały technicznie i Oscar w tej kategorii absolutnie zasłużony.

Najlepszy montaż dźwięku
Wygra: Richard King – „Interstellar”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Richard King – „Interstellar”
Doceńmy „Interstellar”, który jest filmem na miarę Oscara!

Najlepsze efekty specjalne
Wygra: Paul Franklin, Andrew Lockley, Ian Hunter i Scott Fisher „Interstellar”
Najbardziej zasługuje na wygraną: Paul Franklin, Andrew Lockley, Ian Hunter i Scott Fisher – „Interstellar”
Wszystkie filmy mają świetne efekty specjalne, ale widowiskowość „Interstellar” wzbudza zachwyt. Tematyka daje ogromne pole do popisu i panowie wykorzystali je całkowicie.

2 komentarze:

  1. No proszę! Sporo trafionych widzę ;) Na pewno więcej niż u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog! Cudownie piszesz!
    Obserwuję i liczę na rewanż
    www.zakladkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń